W profilaktyce odleżyn u pacjenta z prawidłową masą ciała i przy braku przeciwwskazań należy uwzględnić stosowanie diety
Dieta wysokobiałkowa jest właściwym elementem profilaktyki odleżyn, jeśli pacjent ma prawidłową masę ciała i nie ma przeciwwskazań, np. ciężkiej niewydolności nerek lub wątroby. Białko jest potrzebne do utrzymania prawidłowej struktury skóry, odbudowy tkanek, syntezy kolagenu i sprawnego działania układu odpornościowego. Przy ryzyku odleżyn skóra i tkanka podskórna są stale narażone na ucisk, tarcie i niedokrwienie, więc organizm musi mieć z czego naprawiać mikrouszkodzenia. W praktyce warto dbać o obecność w diecie chudego mięsa, ryb, jaj, nabiału, roślin strączkowych, a także odpowiedniej ilości płynów. Sama dieta nie wystarczy, jasne, ale jest ważnym kawałkiem całej profilaktyki. Standardowo łączy się ją ze zmianą pozycji, oceną skóry, stosowaniem materaca przeciwodleżynowego, utrzymaniem suchości skóry oraz oceną ryzyka, np. skalą Norton albo Braden. Moim zdaniem to jest jedna z tych rzeczy, które łatwo pominąć, bo wszyscy skupiają się na materacu i obracaniu pacjenta, a żywienie robi naprawdę dużą robotę.
W profilaktyce odleżyn nie chodzi o przypadkowe ograniczanie tłuszczu albo białka, tylko o zapewnienie organizmowi odpowiednich składników do utrzymania skóry w dobrej kondycji i do regeneracji tkanek. Dieta niskotłuszczowa może być potrzebna w konkretnych schorzeniach, na przykład przy zaburzeniach lipidowych czy chorobach pęcherzyka żółciowego, ale sama w sobie nie jest podstawowym zaleceniem przeciwodleżynowym. Jeśli pacjent ma prawidłową masę ciała, nie ma sensu automatycznie obcinać mu energii, bo niedobór kalorii może wręcz pogorszyć stan skóry i gojenie. Dieta wysokotłuszczowa też nie jest dobrym kierunkiem, bo nadmiar tłuszczu nie zastępuje białka potrzebnego do syntezy kolagenu i odbudowy uszkodzonych tkanek. Może też sprzyjać zaburzeniom metabolicznym, a u części pacjentów obciążać przewód pokarmowy. Najbardziej ryzykowne byłoby myślenie, że dieta niskobiałkowa jest bezpieczniejsza, bo niby lżejsza. W praktyce niedobór białka zwiększa ryzyko osłabienia skóry, obrzęków, gorszej odporności i wolniejszego gojenia ran. Z mojego doświadczenia typowy błąd polega na tym, że uczeń kojarzy profilaktykę odleżyn tylko z pielęgnacją skóry i zmianą pozycji, a żywienie traktuje jako dodatek. A to jest pełny plan opieki: odciążanie, higiena, kontrola wilgoci, obserwacja zaczerwienień i właśnie dieta bogata w białko, dobrana do stanu pacjenta.