Pensjonariusz domu opieki nagle stracił przytomność i osunął się na fotel. Udzielając mu pierwszej pomocy opiekun powinien rozpocząć od
W takiej sytuacji najważniejsze jest szybkie rozpoznanie, z czym mamy do czynienia. Dlatego opiekun powinien zacząć od sprawdzenia reakcji na bodźce zewnętrzne i oceny oddechu. W praktyce wygląda to tak: najpierw trzeba zadbać o bezpieczeństwo swoje i pensjonariusza, podejść do niego, delikatnie potrząsnąć za ramiona i głośno zapytać, np. „Czy pan mnie słyszy?”. Jeśli nie reaguje, należy wezwać pomoc i ocenić oddech po udrożnieniu dróg oddechowych, obserwując ruchy klatki piersiowej, słuchając szmeru oddechowego i wyczuwając powietrze na policzku. Z mojego doświadczenia właśnie ten moment bywa kluczowy, bo od niego zależy dalsze postępowanie: pozycja bezpieczna, wezwanie zespołu ratownictwa medycznego albo resuscytacja krążeniowo-oddechowa. Standardy pierwszej pomocy i BLS mówią jasno: nie zaczynamy od układania „na wszelki wypadek”, tylko od oceny przytomności i prawidłowego oddechu. Jeśli osoba oddycha prawidłowo, zabezpiecza się ją przed upadkiem, kontroluje stan i w razie potrzeby układa w pozycji bezpiecznej. Jeśli nie oddycha albo oddech jest nieprawidłowy, wtedy trzeba rozpocząć RKO i wezwać 112. To prosta kolejność, ale w stresie łatwo ją pomieszać.
W przypadku nagłej utraty przytomności nie wolno działać automatycznie, bez wcześniejszej oceny stanu poszkodowanego. Samo położenie osoby na plecach i uniesienie nóg może kojarzyć się z omdleniem, ale nie każde osunięcie się na fotel jest zwykłym zasłabnięciem. Przyczyną może być zatrzymanie krążenia, udar, hipoglikemia, zaburzenia rytmu serca albo uraz po upadku. Uniesienie kończyn dolnych nie rozwiązuje problemu, jeśli pacjent nie oddycha prawidłowo, a dodatkowo nie powinno się niepotrzebnie przemieszczać chorego bez oceny sytuacji. Ułożenie na boku w pozycji bezpiecznej też ma swoje miejsce, ale dopiero wtedy, gdy osoba jest nieprzytomna, oddycha prawidłowo i nie ma podejrzenia ciężkiego urazu wymagającego innego postępowania. Podjęcie czynności reanimacyjnych od razu również jest błędem, bo RKO wykonuje się wtedy, gdy stwierdzimy brak prawidłowego oddechu lub objawy nagłego zatrzymania krążenia. Typowy błąd myślowy polega na tym, że widzimy nieprzytomnego człowieka i od razu wybieramy najbardziej znaną czynność: boczna pozycja, nogi do góry albo uciski klatki piersiowej. A w dobrej pierwszej pomocy liczy się kolejność. Najpierw ocena reakcji, potem oddechu, wezwanie pomocy i dopiero decyzja, co dalej. Moim zdaniem to jedna z tych zasad, które trzeba mieć naprawdę przećwiczone, bo w domu opieki nagłe pogorszenie stanu seniora nie jest rzadkością.