W przypadku pacjenta symulującego objawy chorobowe, oceny częstotliwości oddechu opiekun powinien dokonać po
Ocena oddechu u pacjenta, który może świadomie zmieniać swoje zachowanie, powinna być wykonana po odwróceniu jego uwagi od samego badania i przez pełną 1 minutę. To jest ważne, bo oddech bardzo łatwo podlega kontroli wolicjonalnej. Jeśli pacjent wie, że liczysz oddechy, może oddychać szybciej, wolniej, głębiej albo bardziej teatralnie, zwłaszcza gdy symuluje objawy chorobowe. W praktyce często robi się to tak, że opiekun udaje, że nadal ocenia tętno na tętnicy promieniowej, a jednocześnie obserwuje unoszenie klatki piersiowej lub brzucha. Liczenie przez 60 sekund daje bardziej wiarygodny wynik, szczególnie gdy oddech jest nieregularny. Moim zdaniem to jedna z tych prostych czynności, które wyglądają banalnie, ale łatwo je zepsuć przez pośpiech. Dobra praktyka obejmuje ocenę nie tylko częstości oddechów, ale też rytmu, głębokości, toru oddychania, obecności duszności, sinicy, świstów czy używania dodatkowych mięśni oddechowych. Wynik zapisuje się jako liczba oddechów na minutę, np. 18/min, razem z ewentualnymi obserwacjami.
W tym pytaniu kluczowe są dwie sprawy: pacjent symulujący objawy oraz prawidłowy czas oceny częstości oddechu. Uprzedzanie pacjenta o badaniu oddechu może wydawać się uczciwe i grzeczne, ale w tej konkretnej sytuacji obniża wiarygodność pomiaru. Oddech, w przeciwieństwie do wielu innych parametrów życiowych, można dość łatwo świadomie zmienić. Pacjent może zacząć oddychać szybciej, wolniej albo przesadnie głęboko, bo wie, że jest obserwowany. Dlatego w praktyce opiekuńczej często obserwuje się oddech dyskretnie, na przykład po pomiarze tętna, nie komentując od razu celu obserwacji. Liczenie oddechów tylko przez 15 sekund także jest ryzykowne. Taki skrót czasem kusi, bo przy tętnie bywa stosowany w prostych sytuacjach, ale przy oddechu, zwłaszcza nieregularnym albo podejrzanie zmienianym przez pacjenta, może dać duży błąd. Wynik z 15 sekund trzeba przemnożyć przez 4, więc każdy pojedynczy błąd obserwacji mocno zniekształca końcowy rezultat. Z mojego doświadczenia uczniowie często mylą zasadę szybkiego pomiaru orientacyjnego z pełną oceną parametru życiowego. A tutaj chodzi o rzetelną obserwację kliniczną. Dobra praktyka to spokojnie odwrócić uwagę pacjenta i liczyć pełne 60 sekund, jednocześnie patrząc na rytm, głębokość i wysiłek oddechowy. Dopiero taki pomiar ma sens diagnostyczny i może być bezpiecznie przekazany pielęgniarce lub wpisany do dokumentacji zgodnie z zasadami obserwacji stanu pacjenta.