Opiekun pacjentki, która kilka godzin po usunięciu wyrostka robaczkowego poprosiła o coś do jedzenia, stwierdzając, że jest bardzo głodna, powinien
Odmowa podania posiłku w tej sytuacji jest właściwa, bo pacjentka jest zaledwie kilka godzin po zabiegu operacyjnym i najpewniej jeszcze obowiązuje ją dieta ścisła, czyli nic doustnie, często zapisywane jako NPO. Po znieczuleniu i operacji przewód pokarmowy nie pracuje od razu normalnie. Perystaltyka jelit może być spowolniona, może wystąpić nudność, wymioty, zachłyśnięcie treścią pokarmową, a w skrajnych sytuacjach aspiracja do dróg oddechowych. Przy świeżym zabiegu w obrębie jamy brzusznej, nawet takim jak usunięcie wyrostka robaczkowego, podanie jedzenia bez zgody personelu medycznego jest po prostu ryzykowne. Dobra praktyka wygląda tak: opiekun spokojnie wyjaśnia pacjentce, że rozumie głód, ale po operacji jedzenie można podać dopiero po decyzji lekarza lub pielęgniarki, zwykle po ocenie stanu ogólnego, obecności perystaltyki, ewentualnych nudności i zaleceń pooperacyjnych. Moim zdaniem ważne jest też, żeby nie mówić tego „na ostro”, tylko życzliwie: „Na razie nie mogę podać posiłku, zapytam pielęgniarkę, kiedy będzie można zacząć pić albo jeść”. To pokazuje szacunek do pacjentki i jednocześnie trzyma się standardów bezpieczeństwa oraz zakresu kompetencji opiekuna medycznego.
W tej sytuacji łatwo pomyśleć: pacjentka jest głodna, więc trzeba jej pomóc i coś podać. To jest jednak typowy błąd wynikający z patrzenia tylko na aktualną potrzebę, a nie na stan pooperacyjny. Kilka godzin po usunięciu wyrostka robaczkowego organizm nadal wraca do równowagi po znieczuleniu, lekach przeciwbólowych i samym zabiegu. Tłusty posiłek, zwłaszcza z dużą ilością tłuszczów zwierzęcych, byłby obciążający dla przewodu pokarmowego nawet u osoby zdrowej, a po operacji może nasilić nudności, wymioty i dyskomfort brzucha. Sok owocowy też nie jest „bezpiecznym kompromisem”, bo nadal jest podaniem doustnym. Może drażnić żołądek, zawiera cukry proste i kwasy, a przede wszystkim nie wolno go podać, jeżeli pacjentka ma zlecenie pozostania na czczo. Podobnie zupa jarzynowa, choć brzmi lekko i domowo, nadal jest pokarmem i nie powinna być podana bez decyzji personelu odpowiedzialnego za leczenie. W opiece medycznej nie działamy według zasady „coś lekkiego nie zaszkodzi”, tylko według zaleceń pooperacyjnych. Opiekun nie ustala sam diety po zabiegu, nie rozszerza jej i nie testuje tolerancji pokarmów. Powinien obserwować pacjentkę, zgłosić pielęgniarce silny głód, nudności, ból brzucha lub pragnienie, ale nie podawać posiłku na własną rękę. Z mojego doświadczenia to właśnie takie drobne decyzje, jak szklanka soku czy miska zupy, potrafią narobić kłopotu, jeśli są wykonane za wcześnie.