W opiece nad podopiecznym, u którego podczas wstawania z łóżka występują nagłe spadki ciśnienia, należy zadbać, aby po przebudzeniu podopieczny
U osoby, u której przy wstawaniu z łóżka pojawiają się nagłe spadki ciśnienia, najbezpieczniejsze jest powolne wstawanie etapami: najpierw siadanie w łóżku, potem siadanie ze spuszczonymi nogami, a dopiero na końcu stanie przy łóżku. Chodzi tu o tzw. hipotonię ortostatyczną, czyli sytuację, gdy po zmianie pozycji z leżącej na stojącą krew na chwilę odpływa bardziej do dolnych części ciała, a układ krążenia nie nadąża z wyrównaniem ciśnienia. Podopieczny może wtedy poczuć zawroty głowy, osłabienie, mroczki przed oczami, nudności, a nawet zemdleć. Z mojego doświadczenia to właśnie ten moment przy łóżku bywa najbardziej ryzykowny, bo człowiek niby już stoi, ale organizm jeszcze nie zdążył się przestawić. Dobra praktyka opiekuńcza polega na asekuracji, obserwacji twarzy i zachowania podopiecznego, pytaniu o samopoczucie oraz zapewnieniu stabilnego podparcia, np. poręczy, balkonika albo własnej pomocy zgodnie z zasadami bezpiecznego przemieszczania. Warto dać kilka lub kilkanaście sekund na każdy etap, a przy zawrotach głowy przerwać pionizację i ponownie posadzić albo położyć osobę. Takie postępowanie jest zgodne z zasadami profilaktyki upadków, bezpiecznej pionizacji pacjenta i obserwacji parametrów krążeniowych. Ważne jest też, aby nie poganiać podopiecznego, szczególnie rano, po dłuższym leżeniu, po lekach obniżających ciśnienie albo przy odwodnieniu.
W tej sytuacji najgroźniejszym błędem jest założenie, że szybkie wstanie pomoże podopiecznemu sprawniej rozpocząć dzień. Przy skłonności do nagłych spadków ciśnienia po pionizacji pośpiech działa dokładnie odwrotnie: zwiększa ryzyko zawrotów głowy, utraty równowagi i upadku. Organizm potrzebuje chwili, żeby naczynia krwionośne się obkurczyły, tętno odpowiednio zareagowało, a ciśnienie tętnicze ustabilizowało się po zmianie pozycji. Jeżeli opiekun pozwoli osobie szybko przejść z leżenia do stania, może dojść do omdlenia ortostatycznego, szczególnie u osób starszych, osłabionych, odwodnionych albo przyjmujących leki hipotensyjne. Nie wystarczy też zastąpić pierwszego etapu głębokimi wdechami. Oddychanie może uspokoić i poprawić komfort, ale nie jest równoważne z bezpiecznym siadaniem w łóżku. Kluczowe jest stopniowe obciążanie układu krążenia: najpierw pozycja siedząca w łóżku, potem opuszczenie nóg, dopiero później stanie przy łóżku. Częsty błąd myślowy polega na tym, że ktoś skupia się na samej liczbie etapów, a nie na ich sensie fizjologicznym. Trzy etapy mają znaczenie tylko wtedy, gdy realnie prowadzą od pozycji leżącej do stojącej w sposób kontrolowany i powolny. Moim zdaniem w praktyce opiekun powinien bardziej patrzeć na podopiecznego niż na zegarek: bladość, potliwość, chwiejność, splątanie czy skarga na mroczki przed oczami są sygnałem, że trzeba zatrzymać pionizację. Standardem dobrej opieki jest asekuracja, spokojne tempo, możliwość natychmiastowego posadzenia osoby i eliminowanie ryzyka upadku, a nie szybkie wykonanie czynności za wszelką cenę.