Pacjenta, który zasłabł podczas wstawania z łóżka z powodu zbyt gwałtownej pionizacji, należy ułożyć w pozycji
Po zasłabnięciu związanym ze zbyt gwałtowną pionizacją właściwe jest ułożenie pacjenta w pozycji Trendelenburga, czyli tak, aby głowa i klatka piersiowa były niżej niż kończyny dolne. Chodzi tu głównie o poprawę powrotu żylnego do serca i lepsze ukrwienie mózgu. Przy nagłym wstaniu może dojść do spadku ciśnienia tętniczego, tzw. hipotensji ortostatycznej, dlatego pacjent robi się blady, słaby, spocony, może mieć mroczki przed oczami i osunąć się na łóżko albo podłogę. W praktyce trzeba działać spokojnie: zabezpieczyć pacjenta przed urazem, ułożyć go z nogami wyżej, poluzować uciskającą odzież, zapewnić dostęp świeżego powietrza i obserwować oddech oraz świadomość. Dobrą praktyką jest też pomiar ciśnienia tętniczego i tętna, zgłoszenie zdarzenia pielęgniarce lub lekarzowi oraz odnotowanie sytuacji zgodnie z zasadami dokumentacji. Moim zdaniem warto zapamiętać, że przy pionizacji nigdy nie powinno się pacjenta zrywać z łóżka na siłę. Najpierw siad na brzegu łóżka, chwila obserwacji, potem dopiero wstawanie z asekuracją. To drobiazg, ale w opiece robi ogromną różnicę.
Przy zasłabnięciu po nagłej pionizacji najważniejsze jest szybkie poprawienie ukrwienia mózgu i zabezpieczenie pacjenta, a nie ułożenie go w pozycji wygodnej do pielęgnacji czy odpoczynku. Pozycja Simsa, czyli boczna z kończynami dolnymi zgiętymi i podciągniętymi, ma swoje zastosowanie na przykład przy niektórych czynnościach pielęgnacyjnych, badaniach, podawaniu wlewki doodbytniczej albo u pacjentów wymagających odciążenia określonych okolic ciała. Nie jest jednak typową pozycją przeciwwstrząsową ani najlepszym wyborem w omdleniu ortostatycznym, bo nie zwiększa tak skutecznie powrotu krwi żylnej z kończyn dolnych. Pozycja Fowlera jest jeszcze mniej korzystna w tej sytuacji, ponieważ uniesienie głowy i tułowia może pogłębić niedokrwienie mózgu przy niskim ciśnieniu. Częsty błąd polega na tym, że ktoś myśli: pacjent słabo oddycha albo źle się czuje, to posadzę go wyżej. Przy duszności bywa to logiczne, ale przy zasłabnięciu po wstaniu najczęściej działa odwrotnie. Pozycja boczna bezpieczna jest bardzo ważna w pierwszej pomocy, szczególnie u osoby nieprzytomnej, która oddycha samodzielnie i u której trzeba chronić drogi oddechowe przed zachłyśnięciem. Jednak w opisanej sytuacji przyczyną problemu jest gwałtowna pionizacja i spadek ciśnienia, więc standardowo dąży się do ułożenia z głową niżej niż nogi, oczywiście obserwując oddech, kolor skóry, potliwość i kontakt słowny. Z mojego doświadczenia najwięcej pomyłek wynika z wrzucania wszystkich zasłabnięć do jednego worka. A tu trzeba patrzeć na mechanizm zdarzenia: pacjent wstawał, zrobiło mu się słabo, więc myślimy o hipotensji ortostatycznej i pozycji Trendelenburga, a potem o kontroli parametrów życiowych i bezpiecznej, stopniowej pionizacji.