Które środki ochrony indywidualnej powinien zastosować opiekun wykonujący u podopiecznego unieruchomionego w łóżku nacieranie i oklepywanie pleców?
W tej sytuacji najlepszym wyborem jest fartuch ochronny i rękawiczki jednorazowe. Nacieranie oraz oklepywanie pleców u osoby unieruchomionej w łóżku to czynność wykonywana w bardzo bliskim kontakcie z ciałem podopiecznego, jego skórą, potem, czasem resztkami preparatu do nacierania albo zanieczyszczoną bielizną pościelową. Rękawiczki jednorazowe chronią opiekuna przed kontaktem z materiałem biologicznym i drobnoustrojami, a jednocześnie ograniczają przenoszenie flory bakteryjnej z rąk opiekuna na skórę pacjenta. Fartuch ochronny zabezpiecza odzież roboczą przed zabrudzeniem i skażeniem, zwłaszcza gdy trzeba pochylić się nad łóżkiem, podtrzymać chorego albo przesunąć bieliznę. Z mojego doświadczenia to właśnie fartuch bywa pomijany, a potem okazuje się, że ubranie miało kontakt z pościelą lub preparatem. Nie ma tu potrzeby używania rękawiczek jałowych, bo nie wykonuje się zabiegu aseptycznego ani inwazyjnego. Dobrą praktyką jest też higiena rąk przed założeniem i po zdjęciu rękawiczek, ocena skóry pleców, omijanie miejsc bolesnych, zaczerwienionych, z ranami oraz zachowanie intymności podopiecznego. Maseczka chirurgiczna nie jest standardowo wymagana, chyba że pacjent ma objawy infekcji dróg oddechowych albo obowiązują dodatkowe procedury izolacyjne.
Przy tej czynności łatwo pomylić zwykłe środki ochrony indywidualnej z wyposażeniem potrzebnym do zabiegów jałowych. Rękawiczki jałowe nie są konieczne przy nacieraniu i oklepywaniu pleców, ponieważ opiekun nie wchodzi do jałowej jamy ciała, nie zakłada opatrunku na ranę operacyjną i nie wykonuje procedury wymagającej pola sterylnego. Myślenie, że jałowe zawsze znaczy lepsze, jest dość częstym błędem. W praktyce medycznej dobiera się ochronę do rodzaju ryzyka, a nie na zasadzie im więcej, tym bezpieczniej. Nadmierne używanie jałowego sprzętu zwiększa koszty i może dawać fałszywe poczucie bezpieczeństwa, jeśli jednocześnie zaniedba się higienę rąk albo prawidłową technikę zdejmowania rękawiczek. Maseczka chirurgiczna również nie jest podstawowym środkiem ochrony przy zwykłym nacieraniu pleców. Jest potrzebna głównie przy ryzyku transmisji drogą kropelkową, na przykład gdy podopieczny kaszle, ma infekcję oddechową lub placówka wprowadziła dodatkowe zasady izolacji. Sam fartuch z maseczką nie chroni dłoni, a to właśnie ręce mają bezpośredni kontakt ze skórą pacjenta, pościelą i preparatami pielęgnacyjnymi. Z kolei zestaw z jałowymi rękawiczkami i fartuchem wygląda pozornie profesjonalnie, ale jest nieadekwatny do procedury. Standardowe postępowanie opiera się tu na środkach ochrony uniwersalnej: rękawiczki jednorazowe, fartuch ochronny, higiena rąk, obserwacja skóry oraz unikanie kontaktu z miejscami uszkodzonymi lub objętymi stanem zapalnym. Moim zdaniem najważniejsze jest rozumienie celu ochrony, bo wtedy łatwiej dobrać środki rozsądnie, a nie automatycznie.