U chorego z zaburzeniami świadomości i brakiem reakcji na polecenia słowne opiekun, wykonując toaletę jamy ustnej, powinien
U chorego z zaburzeniami świadomości, który nie reaguje na polecenia słowne, najbezpieczniej jest wykonać jedynie pędzlowanie jamy ustnej, czyli delikatne oczyszczanie śluzówek, zębów, języka i policzków zwilżonym gazikiem, patyczkiem lub specjalną gąbką do higieny jamy ustnej. Taki pacjent nie współpracuje, nie wypłucze ust na polecenie, nie wypluje płynu i może mieć zniesiony albo osłabiony odruch połykania oraz kaszlu. Dlatego podawanie płynu do płukania stwarza realne ryzyko zachłyśnięcia, aspiracji treści do dróg oddechowych i rozwoju zachłystowego zapalenia płuc. W praktyce opiekun powinien ułożyć chorego bezpiecznie, najlepiej z głową lekko na bok, zabezpieczyć odzież i pościel, założyć rękawiczki, używać małej ilości preparatu i usuwać wydzielinę z jamy ustnej. Moim zdaniem to jedna z tych czynności, gdzie ostrożność jest ważniejsza niż efekt idealnie świeżego oddechu. Dobra praktyka to też obserwacja śluzówek: czy nie ma nalotów, pęknięć, krwawienia, owrzodzeń albo resztek pokarmowych. Na końcu warto natłuścić usta, bo u osób leżących i oddychających przez usta szybko pojawia się suchość i pękanie warg.
W przypadku osoby z zaburzeniami świadomości nie wolno myśleć o toalecie jamy ustnej tak samo, jak u pacjenta przytomnego i współpracującego. Płukanie ust wymaga zrozumienia polecenia, utrzymania płynu w jamie ustnej, kontrolowanego przepłukania oraz wyplucia go do nerki lub kubka. Chory, który nie reaguje na polecenia słowne, tego nie zrobi. Płyn może spłynąć do gardła, a następnie do krtani i tchawicy, szczególnie jeśli odruch kaszlowy jest osłabiony. To nie jest drobiazg, bo konsekwencją może być duszność, zachłyśnięcie, spadek saturacji, a nawet aspiracyjne zapalenie płuc. Z mojego doświadczenia takie ryzyko czasem jest bagatelizowane, bo płyn do płukania kojarzy się z czymś zwykłym i higienicznym, ale u pacjenta niesamodzielnego staje się potencjalnie niebezpieczny. Samo płukanie jamy ustnej nie zapewnia też mechanicznego usunięcia nalotów, resztek wydzieliny i osadu z języka czy policzków, więc pod względem pielęgnacyjnym jest niewystarczające. Również schemat, w którym najpierw wykonuje się pędzlowanie, a później płukanie, jest nieprawidłowy, bo końcowy etap z użyciem większej ilości płynu nadal naraża chorego na aspirację. Bezpieczne postępowanie polega na pędzlowaniu z użyciem minimalnej ilości preparatu, kontrolowaniu ilości płynu na gaziku i obserwacji jamy ustnej. Ważne jest też ułożenie głowy na bok, zabezpieczenie chorego i spokojne wykonywanie czynności, bez wlewania czegokolwiek do ust.