Podopieczna niesamodzielna z nowotworem mózgu ma trudności z połykaniem pokarmu. Które działanie opiekuna medycznego ułatwi jej tę czynność?
W tej sytuacji najlepszym działaniem jest karmienie podopiecznej łyżką pokarmami papkowatymi, bo przy trudnościach w połykaniu, czyli dysfagii, taka konsystencja jest zwykle łatwiejsza do kontrolowania w jamie ustnej. Pokarm papkowaty tworzy bardziej jednolity kęs, mniej się kruszy i wolniej „ucieka” w stronę gardła, więc zmniejsza się ryzyko zakrztuszenia i aspiracji treści pokarmowej do dróg oddechowych. Moim zdaniem to jedna z tych prostych czynności, które realnie robią dużą różnicę w bezpieczeństwie chorego. W praktyce opiekun powinien podawać małe porcje na łyżeczce, spokojnie czekać na przełknięcie, obserwować kaszel, zmianę głosu na „mokry”, zaleganie pokarmu w policzkach, ślinienie oraz duszność. Dobrą praktyką jest karmienie w pozycji siedzącej lub wysokiej półsiedzącej, jeśli stan chorej na to pozwala, i utrzymanie tej pozycji jeszcze około 20-30 minut po posiłku. Przy nowotworze mózgu zaburzenia połykania mogą wynikać z uszkodzenia ośrodków nerwowych albo osłabienia koordynacji mięśni, dlatego konsystencję diety warto uzgadniać z personelem pielęgniarskim, lekarzem lub neurologopedą. Ważne też, aby nie poganiać podopiecznej i nie rozpraszać jej podczas jedzenia.
Przy dysfagii nie wystarczy po prostu podać „normalnego” jedzenia i liczyć, że chora sobie poradzi. Pokarmy o stałej konsystencji, zwłaszcza suche, twarde albo kruszące się, mogą rozpadać się w jamie ustnej na drobne fragmenty. Taki kęs trudniej uformować i przesunąć językiem do gardła, a u osoby z nowotworem mózgu koordynacja połykania może być zaburzona. Wtedy rośnie ryzyko zadławienia, kaszlu, zalegania resztek w jamie ustnej i aspiracji, czyli przedostania się pokarmu do dróg oddechowych. To może skończyć się zachłystowym zapaleniem płuc, więc sprawa jest poważna, nie tylko „niewygodna”.
Ułożenie na lewym boku samo w sobie nie jest standardowym sposobem ułatwiania połykania. Czasem w terapii neurologopedycznej stosuje się konkretne pozycje kompensacyjne, ale są one dobierane indywidualnie po ocenie połykania. Opiekun medyczny nie powinien na własną rękę zakładać, że bok będzie bezpieczniejszy, bo może to utrudnić kontrolę kęsa i obserwację twarzy chorej. Jeszcze bardziej niebezpieczna jest pozycja płaska na wznak. W takim ułożeniu pokarm i ślina łatwiej spływają w stronę gardła, a przy opóźnionym odruchu połykania mogą dostać się do krtani i tchawicy. Typowy błąd myślowy polega tu na uznaniu, że skoro pacjentka jest niesamodzielna i leży, to można ją karmić w pozycji leżącej. W dobrej praktyce dąży się raczej do pozycji wysokiej, spokojnego tempa karmienia i konsystencji papkowatej, dobranej do możliwości chorej.
Ułożenie na lewym boku samo w sobie nie jest standardowym sposobem ułatwiania połykania. Czasem w terapii neurologopedycznej stosuje się konkretne pozycje kompensacyjne, ale są one dobierane indywidualnie po ocenie połykania. Opiekun medyczny nie powinien na własną rękę zakładać, że bok będzie bezpieczniejszy, bo może to utrudnić kontrolę kęsa i obserwację twarzy chorej. Jeszcze bardziej niebezpieczna jest pozycja płaska na wznak. W takim ułożeniu pokarm i ślina łatwiej spływają w stronę gardła, a przy opóźnionym odruchu połykania mogą dostać się do krtani i tchawicy. Typowy błąd myślowy polega tu na uznaniu, że skoro pacjentka jest niesamodzielna i leży, to można ją karmić w pozycji leżącej. W dobrej praktyce dąży się raczej do pozycji wysokiej, spokojnego tempa karmienia i konsystencji papkowatej, dobranej do możliwości chorej.