Które z podanych zachowań zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworów skóry?
Największe znaczenie w tym pytaniu ma promieniowanie ultrafioletowe, czyli UV, pochodzące ze słońca. Częsta ekspozycja skóry na intensywne promienie słoneczne zwiększa ryzyko nowotworów skóry, bo UV uszkadza DNA komórek naskórka i melanocytów. Organizm potrafi część takich uszkodzeń naprawić, ale przy powtarzanym opalaniu, szczególnie bez ochrony, mogą utrwalić się mutacje prowadzące do raka podstawnokomórkowego, kolczystokomórkowego albo czerniaka. Moim zdaniem to jest jedna z tych informacji, które warto naprawdę zapamiętać praktycznie, a nie tylko na test. W opiece nad pacjentem dobrze jest przypominać o unikaniu słońca w godzinach największego nasłonecznienia, noszeniu nakrycia głowy, odzieży ochronnej i stosowaniu kremów z filtrem SPF 30 lub SPF 50. Ważna jest też obserwacja znamion: asymetria, nieregularny brzeg, nierówny kolor, powiększanie się lub krwawienie to sygnały do konsultacji lekarskiej. Takie postępowanie jest zgodne z zasadami profilaktyki onkologicznej i dobrą praktyką w pielęgnacji skóry.
Ryzyko nowotworów skóry kojarzy się czasem ogólnie ze wszystkim, co działa na skórę, ale nie każde podrażnienie albo zabieg kosmetyczny oznacza działanie rakotwórcze. Usuwanie przebarwień z wykorzystaniem ultradźwięków jest metodą stosowaną w kosmetologii i fizykoterapii, a samo użycie ultradźwięków nie jest typowym czynnikiem zwiększającym ryzyko raka skóry. Oczywiście zabieg powinien być wykonany zgodnie z przeciwwskazaniami i higieną, ale mechanizm nowotworzenia nie polega tu na takim przewlekłym uszkadzaniu DNA jak przy promieniowaniu UV. Maści steroidowe też bywają źle rozumiane. Długotrwałe i niekontrolowane stosowanie glikokortykosteroidów miejscowych może powodować ścieńczenie skóry, rozstępy, teleangiektazje, gorsze gojenie czy większą podatność na zakażenia, jednak nie jest to klasyczna przyczyna nowotworów skóry w takim sensie jak intensywne opalanie. Kontakt z wodą i detergentami częściej prowadzi do przesuszenia, uszkodzenia bariery hydrolipidowej, wyprysku kontaktowego i pęknięć naskórka. To kłopotliwe, zwłaszcza u opiekunów i personelu medycznego, ale nadal mówimy głównie o podrażnieniu lub alergii, nie o typowym czynniku rakotwórczym. Najważniejszym błędem myślowym jest wrzucenie do jednego worka podrażnienia, reakcji zapalnej i mutacji nowotworowej. W praktyce profilaktyka powinna skupiać się na ograniczaniu ekspozycji na UV, ochronie skóry kremami z filtrem, odzieżą i kontroli znamion, bo to realnie zmniejsza ryzyko groźnych zmian.