Które z działań związanych z myciem głowy w łóżku zagraża bezpieczeństwu pacjenta?
Trzymanie dzbanka nad twarzą pacjenta jest działaniem realnie zagrażającym bezpieczeństwu, bo woda może nagle spłynąć na twarz, do nosa, ust albo oczu. U osoby leżącej, osłabionej, po udarze, z zaburzeniami połykania czy z ograniczoną komunikacją może to wywołać zachłyśnięcie, kaszel, lęk, a nawet aspirację płynu do dróg oddechowych. Moim zdaniem to taki błąd, który wygląda niewinnie, ale w praktyce potrafi narobić sporo stresu pacjentowi i opiekunowi. Dobra praktyka przy myciu głowy w łóżku polega na ustawieniu dzbanka z boku lub za głową, kierowaniu strumienia wody od czoła ku tyłowi, zabezpieczeniu twarzy ręcznikiem i stałej kontroli temperatury wody. Warto używać wanienki do mycia głowy, podkładu ochronnego, ręczników oraz pytać pacjenta, czy woda nie jest za ciepła i czy czuje się komfortowo. Bezpieczeństwo obejmuje też ochronę pościeli, zapobieganie wychłodzeniu i utrzymanie prawidłowego ułożenia ciała. Nadmiar szamponu czy niedokładne spłukanie są błędami pielęgnacyjnymi, ale dzbanek nad twarzą tworzy bezpośrednie ryzyko zalania twarzy i zaburzenia oddychania.
Przy myciu głowy w łóżku łatwo skupić się na samej czystości włosów, a trochę za mało na bezpieczeństwie pacjenta. Nadmierne użycie szamponu rzeczywiście nie jest dobrą praktyką, bo utrudnia spłukiwanie, może podrażnić skórę głowy, oczy i zostawić lepki osad na włosach. Nie jest to jednak zwykle najpoważniejsze, bezpośrednie zagrożenie dla życia czy oddychania pacjenta. Podobnie jednorazowe spłukanie włosów bywa niewystarczające, zwłaszcza przy gęstych włosach albo dużej ilości kosmetyku. Może skończyć się świądem, dyskomfortem, łupieżem kontaktowym lub podrażnieniem skóry, ale nadal mówimy głównie o jakości pielęgnacji, nie o nagłym ryzyku zachłyśnięcia. Suszenie włosów ręcznikiem jest wręcz standardowym elementem toalety, o ile wykonuje się je delikatnie, bez szarpania, z ochroną prywatności i przed wychłodzeniem. Typowy błąd myślowy polega na tym, że uczeń wybiera czynność, która jest „nieidealna”, zamiast tej, która stwarza konkretne niebezpieczeństwo. Największy problem stanowi trzymanie dzbanka nad twarzą pacjenta. Woda może spłynąć do ust lub nosa, pacjent może się przestraszyć, zakrztusić, a osoba z dysfagią lub zaburzeniami świadomości nie zawsze skutecznie odkaszlnie. W dobrej praktyce strumień wody prowadzi się tak, aby omijał twarz, a opiekun cały czas obserwuje oddech, mimikę i reakcję chorego.