Hortikuloterapia to jedna z ciekawszych form terapii, szczególnie dla osób, które mają naturalną potrzebę kontaktu z naturą. Chodzi tu dokładnie o wykorzystanie pielęgnacji roślin jako metody wspierającej zdrowie psychiczne i fizyczne podopiecznych. W praktyce wygląda to tak, że osoba biorąca udział w hortikuloterapii dba o rośliny, sadzi je, podlewa, przesadza, a nawet tworzy kompozycje ogrodowe czy uprawia własne warzywa i zioła. Moim zdaniem to genialne rozwiązanie dla kogoś, kto lubi być blisko przyrody i potrzebuje praktycznego, terapeutycznego zajęcia. Standard branżowy zakłada, że terapia powinna być dobrana indywidualnie do zainteresowań i możliwości seniora czy osoby niepełnosprawnej. Jeśli więc podopieczna lubi pielęgnować rośliny, hortikuloterapia może nie tylko umilić jej czas, ale też realnie poprawić jej samopoczucie, sprawność manualną i poczucie sprawczości. W codziennej pracy opiekuna takie podejście może przynieść świetne efekty, bo łączy przyjemne z pożytecznym. Dodatkowo naukowo potwierdzono, że kontakt z zielenią obniża poziom stresu i usprawnia funkcje poznawcze. Ja osobiście widziałem, jak osoby starsze rozkwitają, gdy znów mogą trochę pobrudzić ręce w ziemi i poczuć zapach świeżych liści. To naprawdę działa!
Wybierając zajęcie terapeutyczne dla podopiecznej warto pamiętać, że najważniejsze jest dopasowanie aktywności do jej realnych zainteresowań i predyspozycji. Szycie, haftowanie, projektowanie biżuterii czy malowanie są jak najbardziej wartościowymi hobby, jednak nie mieszczą się w definicji hortikuloterapii. To są czynności artystyczne, manualne, poprawiające kreatywność i koncentrację, ale nie opierają się na kontakcie z roślinami czy ogrodnictwem. Często myli się różne formy terapii zajęciowej, zakładając, że każda aktywność manualna to to samo. Moim zdaniem to typowy błąd, bo każda z tych dziedzin realizuje trochę inne cele – np. arteterapia bazuje na ekspresji twórczej, a hortikuloterapia korzysta z korzystnego wpływu przyrody, pracy w ogrodzie, rytmu natury. W praktyce, jeżeli ktoś lubi szyć, to lepiej zaproponować mu warsztaty krawieckie lub terapię zajęciową z tego zakresu. Projektowanie biżuterii wymaga precyzji i kreatywności, ale nie ma nic wspólnego z uprawą roślin. Malowanie na szkle czy płótnie rozwija zdolności artystyczne, jednak również nie wykorzystuje elementów ogrodnictwa. Standardy pracy opiekuna sugerują, by zawsze pytać o preferencje i bazować na tym, co sprawia radość podopiecznej. Wybierając hortikuloterapię wyłącznie dla osób z zainteresowaniami ogrodniczymi, mamy większą szansę na skuteczność i satysfakcję z zajęć. Warto unikać automatycznego przypisywania danej formy terapii wszystkim osobom, nawet jeśli są manualnie uzdolnione. Podsumowując – hobby artystyczne i hortikuloterapia to dwie różne bajki, a my musimy szanować indywidualne potrzeby każdego człowieka.