Silwoterapia to taka forma terapii, która wykorzystuje kontakt z lasem i naturą, zwłaszcza przebywanie wśród drzew. Bazuje na badaniach pokazujących, że regularne spacery w lesie czy parku poprawiają samopoczucie, redukują stres, wpływają korzystnie na układ odpornościowy oraz regulują ciśnienie krwi. Dla osoby, która lubi spacery i mieszka blisko parku, to wręcz idealna opcja – nie trzeba organizować skomplikowanych wyjazdów, wystarczy wyjść z domu i dać się otoczyć zieleni. Z mojego doświadczenia wynika, że podopieczni bardzo doceniają takie rozwiązania, bo są one naturalne, przyjemne i nie wymagają specjalistycznego sprzętu czy umiejętności. W pracy opiekuna warto pamiętać, że nie wszystkie aktywności muszą być intensywne – czasem spokojna przechadzka w parku daje więcej niż godzina ćwiczeń w sali. Silwoterapia jest też polecana w wielu publikacjach z zakresu pracy socjalnej i terapii zajęciowej, bo pozwala na indywidualizację podejścia, w zależności od potrzeb i możliwości podopiecznego. Ważne jest, by brać pod uwagę preferencje osoby, ułatwiać dostępność i zachęcać do aktywności w środowisku naturalnym – to się po prostu sprawdza.
Wybór hipoterapii, ludoterapii czy choreoterapii zamiast silwoterapii w przypadku osoby lubiącej spacery i mieszkającej blisko parku często wynika z mylnego rozumienia praktycznego zastosowania tych metod. Hipoterapia to terapia z udziałem koni, zdecydowanie bardziej angażująca logistycznie – wymaga dojazdu do ośrodka, kontaktu ze zwierzętami, a nie każdy podopieczny czuje się w takim środowisku komfortowo. Ludoterapia, czyli terapia zabawą czy grą, jest świetna, ale raczej preferowana w pracy z dziećmi lub osobami wymagającymi wsparcia w sferze społecznej i emocjonalnej, natomiast niekoniecznie zbliża do natury czy wykorzystuje bliskość parku. Z kolei choreoterapia, czyli terapia tańcem i ruchem, jest bardzo aktywizująca, ale skupia się na ekspresji ruchowej w bardziej kontrolowanych warunkach, często w pomieszczeniach. Przeglądając dobre praktyki opiekuńcze, można łatwo zauważyć, że dobór aktywności powinien być maksymalnie dopasowany do realnych możliwości i preferencji podopiecznego. W praktyce często spotykam się z tym, że osoby starsze, które same lubią spacery, niekoniecznie mają ochotę na zabawy grupowe czy aktywności wymagające specjalistycznego sprzętu lub dojazdów. Wybierając nieodpowiednią metodę, można niechcący zniechęcić podopiecznego do regularnej aktywności – dlatego ważne jest, by analizować środowisko życia, dostępność i rzeczywiste zainteresowania. Wielu opiekunów popełnia błąd, myśląc, że każda forma terapii ruchowej jest zamienna – tymczasem kluczowe jest postawienie na naturalność i prostotę, zwłaszcza gdy mamy pod ręką park i osobę, która już lubi spacery.