Odpowiedź wskazująca na wsparcie emocjonalne i okazywanie życzliwości jest zdecydowanie najbliższa temu, co rekomendują zarówno praktycy, jak i literatura branżowa w opiece paliatywnej. To nie są tylko puste frazesy – w terminalnej fazie choroby potrzeby psychiczne i emocjonalne chorego często wychodzą na pierwszy plan, czasem nawet przed fizyczny komfort. Osoba w takim stanie szczególnie mocno odczuwa lęk, niepewność, samotność – a nawet drobne gesty serdeczności czy obecność drugiego człowieka mogą naprawdę wiele zmienić. Z mojego doświadczenia wynika, że nie chodzi o wielkie czyny, tylko o zwykłe bycie obok: podanie ręki, wysłuchanie bez oceniania, spokojne towarzyszenie w trudnych chwilach. Takie wsparcie jest mocno podkreślane w standardach Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej, a także Światowej Organizacji Zdrowia. W praktyce opiekun powinien więc pamiętać, żeby nie narzucać się z aktywnościami, tylko dać choremu przestrzeń na przeżywanie własnych emocji, a jednocześnie pokazywać, że nie jest sam. To proste, ale zarazem bardzo wymagające zadanie, bo wymaga dużej empatii, umiejętności obserwacji i cierpliwości. Dobrze jest też współpracować z zespołem medycznym i rodziną, żeby zapewnić choremu najlepsze możliwe wsparcie psychiczne. Nawet jeśli wydaje się, że nie można już pomóc w sensie medycznym, to obecność i zwykła ludzka życzliwość pozostają na wagę złota.
Wybór działań takich jak organizowanie spotkań ze znajomymi czy wsparcie finansowe, choć mogą się wydawać z pozoru pomocne, nie trafiają w istotę potrzeb chorego w terminalnej fazie choroby. Praktyka pokazuje, że w tym czasie najważniejsze są potrzeby emocjonalne i psychiczne, a nie organizacyjne czy materialne. Często osoby bardzo chore nie mają już siły ani ochoty na spotkania towarzyskie – mogą one nawet powodować dodatkowe zmęczenie lub stres. Co do załatwiania spraw urzędowych i ograniczania rozmów, tutaj mamy wręcz przykład działań, które mogą wywołać poczucie izolacji i osamotnienia. Taki sposób postępowania jest sprzeczny z zaleceniami organizacji branżowych (np. WHO, Polskie Towarzystwo Opieki Paliatywnej), które podkreślają rolę obecności, otwartości na rozmowę i akceptacji indywidualnych potrzeb chorego. Motywowanie do aktywności i organizowanie czasu wolnego to także działania stosowane raczej u osób w lepszym stanie zdrowia lub na wcześniejszych etapach choroby. W terminalnej fazie priorytetem powinno być respektowanie granic chorego, jego zmniejszonej energii oraz często bardzo ograniczonych możliwości fizycznych. Częstym błędem jest zakładanie, że osoba umierająca potrzebuje rozrywki lub aktywności – w rzeczywistości większość woli spędzić ten czas spokojnie, w towarzystwie bliskich i z poczuciem, że nie są samotni. Moim zdaniem kluczowe jest zrozumienie, że opieka w tej fazie wymaga skupienia się na wsparciu emocjonalnym, cierpliwości i zwykłej, ludzkiej życzliwości. Każde inne działanie, które pomija te aspekty, może nie tylko nie pomagać, ale wręcz pogarszać samopoczucie chorego. Najlepsza praktyka to obserwować, słuchać i reagować na realne potrzeby – nie na własne wyobrażenia o nich.