Bardzo dobrze, bo pytanie o czas sprawdzania oddechu u osoby nieprzytomnej to absolutna podstawa w pierwszej pomocy. Standardy międzynarodowe, takie jak Europejska Rada Resuscytacji (ERC) czy wytyczne Polskiej Rady Resuscytacji, jasno mówią – na tę czynność przeznaczamy maksymalnie 10 sekund. Dlaczego akurat tyle? To nie jest przypadkowa liczba, tylko efekt wielu lat badań i praktyki. Jeżeli poświęcisz więcej czasu, tracisz cenne sekundy, które powinieneś przeznaczyć na rozpoczęcie resuscytacji, jeśli oddechu nie ma lub jest nieprawidłowy. Moim zdaniem, w stresie bardzo łatwo się zagapić i liczyć za długo, a wtedy ryzykujemy opóźnienie pomocy. Z mojego doświadczenia wynika też, że 10 sekund to taka granica, gdzie jeszcze da się dość rzetelnie ocenić czy ktoś oddycha – szczególnie gdy jesteśmy pod presją. Praktyka pokazuje, że nawet w warunkach szkolnych łatwo przesadzić z czasem, więc warto sobie wyrobić nawyk liczenia do dziesięciu i nie dłużej. Często powtarzam, że lepiej zacząć uciskać klatkę piersiową za wcześnie niż za późno. Pamiętaj, żeby zawsze łączyć trzy zmysły: słuch (czy słyszysz oddech), wzrok (czy widzisz unoszenie klatki piersiowej) i dotyk (czy czujesz wydychane powietrze na policzku). To wszystko robisz właśnie w te 10 sekund. Dzięki temu możesz działać skutecznie, nie tracąc cennych chwil.
W pierwszej pomocy bardzo ważne jest prawidłowe określenie czasu, przez który sprawdzamy oddech u osoby nieprzytomnej. Często można spotkać się z poglądem, że bezpieczniej jest poświęcić na to więcej czasu – np. 15, 20 czy nawet 25 sekund – jednak takie podejście jest niezgodne z aktualnymi wytycznymi i może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Przedłużanie tej czynności wynika z obawy, że w krótszym czasie nie zauważymy oddechu lub pomylimy się w ocenie. To dość powszechny błąd, szczególnie u osób, które nie mają dużego doświadczenia w udzielaniu pierwszej pomocy. Niestety, zbyt długie sprawdzanie oddechu powoduje niepotrzebną zwłokę przed rozpoczęciem resuscytacji – a każda sekunda bez uciskania klatki piersiowej może obniżać szanse na przeżycie osoby poszkodowanej. Wytyczne Europejskiej Rady Resuscytacji i Polskiej Rady Resuscytacji podkreślają, że sprawdzanie oddechu nie powinno przekraczać 10 sekund, i to z bardzo praktycznych powodów: po pierwsze, czasami oddech może być bardzo słaby albo nieregularny, a dodatkowe sekundy nic tu nie zmienią – nie poprawią dokładności, ale wydłużą czas bezczynności. Po drugie, w stresie łatwo się zagapić lub po prostu nie zauważyć subtelnych oznak życia, więc przeciągając ten etap, często tylko komplikujemy sytuację. Moim zdaniem większość osób, które podają dłuższe czasy, kieruje się intuicją, a nie aktualną wiedzą. Być może wydaje się, że tak jest bezpieczniej, ale praktyka i badania pokazują, że krótkie, zdecydowane działanie jest znacznie lepsze. Warto wyrobić sobie odruch, by nie przekraczać 10 sekund – to jest czas, w którym można skutecznie, trzymając się dobrych praktyk, ocenić czy poszkodowany oddycha prawidłowo i w razie potrzeby niezwłocznie zacząć resuscytację.