Stały porządek dnia chorego i brak zmian w otoczeniu to absolutna podstawa w opiece nad osobą starszą z otępieniem – tak przynajmniej wynika z większości wytycznych i zaleceń, z którymi miałem styczność. Chodzi tu głównie o to, że osoby z zaburzeniami poznawczymi mają znacznie obniżoną zdolność adaptacji do nowych sytuacji. Każda zmiana może wywołać niepokój, dezorientację albo nawet agresję. Według praktyków, prosta rutyna – powtarzalność codziennych czynności, stałe miejsce na rzeczy osobiste, ta sama kolejność posiłków czy aktywności – daje poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Moim zdaniem ogromną rolę odgrywają tu nawet drobiazgi, jak zdjęcia rodzinne na stałym miejscu czy lampka zawsze po tej samej stronie łóżka. W literaturze mowa o środowisku „przyjaznym poznawczo”, czyli takim, które minimalizuje bodźce i ogranicza ryzyko zaburzeń orientacji. Praktyka pokazuje też, że wprowadzenie jakiejkolwiek zmiany – nawet niewinnej, typu przestawienie krzesła – potrafi wywołać kryzys. Dlatego warto stosować się do zasady: jak najmniej niespodzianek, a jak najwięcej powtarzalności. Właśnie to najczęściej polecają doświadczeni opiekunowie i pielęgniarki geriatryczne.
Często spotykam się z przekonaniem, że zmiany w codziennym funkcjonowaniu osoby z otępieniem albo jej otoczeniu mogą być korzystne, bo „coś się dzieje” czy „żeby nie popadła w rutynę”. Niestety takie podejście jest zupełnie sprzeczne z tym, co wynika z badań i praktyki w opiece geriatrycznej. Zmiana otoczenia wywołuje u takich osób dezorientację, strach, a nawet pogorszenie funkcjonowania. To nie jest zwykła niechęć do nowości, tylko realnie obniżona zdolność przetwarzania bodźców, która sprawia, że każda nowość może być odebrana jako zagrożenie. Zbyt częste zmiany porządku dnia, nawet jeśli wydają się drobne, mogą wywołać chaos w głowie chorego. Zmiany te zaburzają poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Podobnie jest z izolowaniem – tu nie dość, że osoba starsza traci kontakt ze światem i bliskimi, to jeszcze pogłębia się jej poczucie samotności i wykluczenia, co z mojego doświadczenia prowadzi tylko do szybszego pogorszenia stanu psychicznego i fizycznego. Typowy błąd to myślenie, że „im więcej bodźców, tym lepiej” albo że „odizolujemy, to będzie spokojniej”. Tymczasem najlepszym rozwiązaniem jest systematyczność, powtarzalność i opieka w znanym, bezpiecznym środowisku – to właśnie podkreślają wszystkie poważne standardy, np. Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego czy międzynarodowe zalecenia NICE. Krótko mówiąc, otoczenie osoby z otępieniem powinno być jak kotwica, a nie pole eksperymentów – bo wtedy jest szansa na względną stabilizację stanu zdrowia i komfort życia.