Dzienny dom pomocy społecznej to zdecydowanie najlepsza opcja dla pani Janiny w tej sytuacji. Tego typu placówki są nastawione właśnie na wsparcie osób starszych, które mają jeszcze dość sporą samodzielność, ale odczuwają potrzebę towarzystwa, aktywizacji i pomocy w codziennych czynnościach. W domach dziennego pobytu uczestnicy mogą liczyć na wspólne posiłki, zajęcia integracyjne, warsztaty kulinarne czy nawet drobną rehabilitację — tu naprawdę sporo się dzieje i można spotkać ludzi w podobnej sytuacji życiowej. Z mojego doświadczenia wynika, że seniorzy często przełamują tu poczucie osamotnienia i zyskują nowe znajomości, a nawet przyjaźnie. Co ważne, na miejscu jest wykwalifikowany personel, który potrafi zarówno pomóc w codziennych sprawach, jak i zorganizować wartościowy czas. Taka placówka nie zabiera niezależności, bo po kilku godzinach wraca się do domu, a jednocześnie daje poczucie przynależności i bezpieczeństwa. Standardy opieki społecznej w Polsce wyraźnie wskazują, że dla osób aktywnych i wciąż mieszkających z rodziną, dzienny dom pomocy społecznej jest dużo bardziej adekwatny niż placówki całodobowe czy specjalistyczne. Warto pamiętać, że to nie tylko wsparcie dla seniora, ale także odciążenie dla jego bliskich, którzy mogą mieć pewność, że ich mama czy babcia jest w dobrych rękach podczas ich nieobecności.
Wybór innej placówki niż dzienny dom pomocy społecznej w przypadku pani Janiny często wynika z nie do końca właściwej oceny jej rzeczywistych potrzeb oraz poziomu samodzielności. Warsztaty terapii zajęciowej są przeznaczone głównie dla osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi lub ruchowymi, które wymagają intensywnej rehabilitacji społeczno-zawodowej. Tam skupia się na nauce praktycznych umiejętności, raczej nie jest to miejsce dla osób starszych, których główny problem to samotność i trudności z codziennymi posiłkami, a nie konieczność treningu zawodowego. Z kolei zakład opiekuńczo-leczniczy stanowi placówkę całodobową, do której kieruje się osoby przewlekle chore, leżące i wymagające stałej opieki medyczno-pielęgnacyjnej — tutaj osoba tak sprawna jak pani Janina zwyczajnie by się nie odnalazła, a wręcz mogłaby pogłębić poczucie wyobcowania. Bardzo często myli się też środowiskowe domy samopomocy z domami dziennego pobytu. Te pierwsze są ukierunkowane w głównej mierze na osoby chorujące psychicznie lub z zaburzeniami intelektualnymi, co wyklucza większość seniorów z typowymi potrzebami społecznymi. Często powtarza się błąd, wybierając placówkę zbyt specjalistyczną lub wymagającą skierowania i zaawansowanych wskazań medycznych. Najlepszą praktyką branżową jest dopasowanie rodzaju wsparcia do realnych problemów – a tu kluczowe są samotność, potrzeba relacji i pewnego wsparcia w czynnościach dnia codziennego. Dzienny dom pomocy społecznej właśnie takie wsparcie gwarantuje, nie naruszając niezależności osoby starszej i oferując bogaty program zajęć. Moim zdaniem warto zawsze analizować nie tylko zakres usług, ale i atmosferę oraz profil uczestników danej placówki – to często decyduje o prawdziwej satysfakcji podopiecznego i jakości jego życia.