W przewlekłym zapaleniu pęcherzyka żółciowego kluczowe jest ograniczenie spożycia tłuszczów zwierzęcych i często też błonnika, szczególnie jeśli wywołuje on dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Moim zdaniem, takie podejście jest nie tylko zgodne z zaleceniami dietetycznymi, ale po prostu praktyczne na co dzień. Tłuszcze zwierzęce, czyli smalec, masło, tłuste mięsa czy wędliny, mocno obciążają układ trawienny i mogą wywołać atak bólu czy nawet kolkę żółciową. Z kolei błonnik – choć ogólnie zdrowy – w tym przypadku bywa problematyczny, bo nasila wzdęcia i może pogarszać samopoczucie osoby chorej. Praktyka pokazuje, że osoby z tym schorzeniem lepiej tolerują lekkostrawną, delikatną dietę: gotowane chude mięso, nabiał o niskiej zawartości tłuszczu, gotowane warzywa (bez skórek), a unikać powinny rzeczy smażonych, tłustych i ciężkostrawnych. Warto też zachęcać podopieczną do kilku małych, regularnych posiłków, bo to pomaga uniknąć przeciążenia dróg żółciowych. Ograniczenie tłuszczów zwierzęcych i błonnika wpisuje się w polskie i światowe standardy dietetyki (np. zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii). Sam widziałem, że taki sposób żywienia naprawdę zmniejsza częstotliwość objawów. Trzeba jednak zwracać uwagę na indywidualną tolerancję i zawsze konsultować szczegóły z dietetykiem.
Często spotykanym błędem przy układaniu diety dla osób z przewlekłym zapaleniem pęcherzyka żółciowego jest zakładanie, że produkty bogate w błonnik lub tłuszcze roślinne zawsze są wskazane. To nie do końca tak, bo choć błonnik jest korzystny dla zdrowia na co dzień, tutaj potrafi powodować wzdęcia, bóle brzucha czy nawet nasilać nieprzyjemne dolegliwości. Tłuszcze roślinne (na przykład oleje) są lżejsze niż zwierzęce, ale w tej chorobie i tak powinno się mocno ograniczać ogólne spożycie tłuszczu – stąd przejście na większe ilości nawet tych roślinnych nie rozwiązuje problemu. Kolejnym nieporozumieniem jest przekonanie, że dieta bogata w cholesterol lub sód może być korzystna – niestety, to wręcz może zaszkodzić. Cholesterol obciąża drogi żółciowe, a sód (zawarty w soli) często sprzyja zatrzymywaniu wody w organizmie i może pogarszać inne choroby towarzyszące, jak nadciśnienie. Niektórzy błędnie sądzą, że produkty ubogocholesterolowe trzeba ograniczać, a w rzeczywistości powinno się je właśnie wybierać. Praktyka pokazuje, że największym błędem jest traktowanie diety osób z chorobami dróg żółciowych jak zwykłej, zdrowej diety dla osób bez takich problemów. Klucz to indywidualne podejście, lekkostrawna dieta z niewielką ilością tłuszczu (szczególnie zwierzęcego), ostrożność z błonnikiem (szczególnie nierozpuszczalnym, np. z pieczywa razowego czy surowych warzyw) oraz dbałość o regularność i małe porcje. Z mojego doświadczenia wynika, że nadmiar zdrowych produktów – jeśli nie są dostosowane do konkretnej choroby – potrafi zaszkodzić bardziej niż się wydaje. Warto pamiętać o konsultacji z dietetykiem i bazować na sprawdzonych, branżowych standardach jak zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii lub Instytutu Żywności i Żywienia.