W tej sytuacji prawidłowa odpowiedź to potrzeba samorealizacji. Najważniejsze, co trzeba zrozumieć, to fakt, że podopieczna nie tylko cierpi z powodu ograniczeń fizycznych, ale najbardziej doskwiera jej to, że nie może realizować swoich pasji i marzeń – w tym przypadku wycieczek górskich. Samorealizacja to coś więcej niż tylko przynależność czy akceptacja. To najwyższy poziom w hierarchii potrzeb Maslowa, gdzie człowiek rozwija swoje możliwości, spełnia się i osiąga to, co daje mu poczucie sensu życia. Branżowo mówi się, że opiekun powinien pomagać podopiecznemu odkryć nowe ścieżki samorealizacji, może na przykład inspirować do znalezienia innych pasji, które są możliwe w nowych warunkach. Praktycznym przykładem jest wspieranie osoby niepełnosprawnej w udziale w zajęciach tematycznych, warsztatach artystycznych czy nawet turystyce dostosowanej do jej możliwości – np. wycieczki z grupą osób z ograniczoną mobilnością. Moim zdaniem warto pamiętać, że zaspokajanie potrzeby samorealizacji jest kluczowe w efektywnej opiece i bardzo mocno wpływa na jakość życia. Często to właśnie wsparcie w poszukiwaniu nowego sensu działania daje ludziom siłę do walki z trudnościami dnia codziennego. Z mojego doświadczenia wynika, że osoby, którym udało się znaleźć nowy sposób na realizację siebie, znacząco poprawiają swoje samopoczucie i mają większą motywację do życia.
Wybór innej potrzeby niż samorealizacja w tym przypadku wynika zazwyczaj z mylnego rozumienia, co naprawdę leży u podstaw problemu osoby po urazie czy z niepełnosprawnością. Przynależność i akceptacja są oczywiście bardzo ważne – często pierwsza myśl jest taka, że skoro człowiek nie może uczestniczyć w dawnych aktywnościach społecznych, to pewnie brakuje mu poczucia przynależności czy akceptacji przez grupę. Jednak trzeba popatrzeć szerzej: podopieczna wyraźnie mówi, że straciła sens życia przez brak możliwości realizowania pasji (góry), czyli czegoś, co dawało jej poczucie spełnienia, a nie tylko bycia lubianą, docenianą czy częścią grupy. Uznanie to z kolei potrzeba związana z szacunkiem innych i samooceną, ale w tym kontekście nie jest to główny problem – osoba nie mówi o braku szacunku czy docenienia, tylko o utracie sensu przez brak możliwości działania zgodnie ze swoimi aspiracjami. Typowym błędem jest więc skupianie się na potrzebach niższego rzędu lub społecznych, podczas gdy tutaj wyraźnie mamy do czynienia z dążeniem do rozwoju osobistego i poczucia spełnienia. W praktyce opiekuńczej bardzo ważne jest rozpoznanie, kiedy osoba potrzebuje wsparcia w znalezieniu nowych dróg samorealizacji i pomocy w adaptacji do nowej rzeczywistości. Takie podejście jest zalecane przez wielu specjalistów w pracy z osobami starszymi czy niepełnosprawnymi, bo poprawia ich dobrostan psychiczny i pomaga odzyskać sens życia mimo ograniczeń. Ignorowanie tej potrzeby prowadzi często do narastania frustracji i poczucia bezsensu, a przecież naszym celem powinno być wspieranie podopiecznych w osiąganiu pełni swoich możliwości, nawet jeśli wymaga to zmiany dotychczasowych pasji czy celów życiowych.