Arteterapia to po prostu terapia przez sztukę, a jej zastosowanie w opiece nad osobami starszymi czy niepełnosprawnymi jest już od dawna standardem. Proponowanie zajęć arteterapeutycznych komuś, kto ceni sobie tworzenie origami i pracę z suszonymi roślinami, to wręcz strzał w dziesiątkę. Chodzi tu nie tylko o zabawę, ale też o pobudzanie kreatywności, motoryki małej, koncentracji i poczucia własnej wartości. Moim zdaniem, dobra arteterapia pozwala ludziom wyrazić swoje emocje, odreagować stres czy nawet przepracować trudniejsze momenty w życiu, a przy tym daje mnóstwo satysfakcji z efektów pracy. W praktyce, w ośrodkach opiekuńczych czy dziennych domach pobytu, takie zajęcia prowadzi się regularnie, bo pozwalają na integrację grupy i wspólne przeżywanie twórczości. Co ciekawe, origami, choć wydaje się proste, wymaga niezłej precyzji, a robienie kompozycji z roślin uczy cierpliwości i planowania. Według mnie, arteterapia daje też szansę odkryć nowe talenty albo po prostu dobrze się bawić. Warto pamiętać, że zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Arteterapii czy standardami unijnymi, dbanie o strefę kreatywną podopiecznych to nie kaprys, tylko jeden z kluczowych aspektów opieki długoterminowej.
Zaskakująco często spotykam się z myleniem różnych form terapii zajęciowej, dlatego warto to sobie raz a dobrze uporządkować. Logoterapia to metoda skupiająca się na poszukiwaniu sensu życia – wykorzystuje się ją głównie w pracy z osobami zmagającymi się z egzystencjalnym kryzysem, depresją albo w sytuacjach, gdy ktoś doświadcza utraty sensu, np. po śmierci bliskiej osoby czy poważnych zmianach życiowych. W żadnym razie nie odnosi się bezpośrednio do zajęć manualnych czy artystycznych. Ludoterapia z kolei to terapia przez zabawę, typowa raczej dla dzieci lub osób, które mają problemy z nawiązywaniem kontaktów społecznych. Owszem, zabawa ma walory terapeutyczne, ale nie jest to rozwiązanie skoncentrowane na twórczości plastycznej czy rękodziele. Znam przypadki, gdzie ludoterapia bywa mylona z ogólnie pojętą terapią zajęciową, ale to jednak zupełnie inny kierunek – bardziej o integrację, mniej o sztukę. Talasoterapia natomiast dotyczy leczenia z wykorzystaniem morskiego klimatu, kąpieli w wodzie morskiej, alg czy piasku – stosuje się ją głównie w ośrodkach nadmorskich, często w rehabilitacji układu oddechowego czy skóry. W Polsce nie jest aż tak popularna, a już na pewno nie ma związku z origami czy kompozycjami z roślin. Moim zdaniem, wybierając formę terapii, zawsze warto dokładnie przyjrzeć się zainteresowaniom i predyspozycjom podopiecznych, bo nie każde modne słowo terapeutyczne rzeczywiście niesie wartość dla danej osoby. Największym błędem jest traktowanie wszystkich form terapii jako zamiennych – każda ma swój jasno określony cel i konkretne zastosowanie, a dobry opiekun powinien znać te różnice. W przypadku sztuki i rękodzieła, sprawdzonym i rekomendowanym rozwiązaniem jest właśnie arteterapia, bo daje podopiecznym szerokie możliwości rozwoju i satysfakcji.