Ułożenie obrzękniętych kończyn powyżej poziomu tułowia to jedna z najskuteczniejszych i najprostszych metod zmniejszania obrzęków, zwłaszcza tych spowodowanych zastojem żylnym czy limfatycznym. W praktyce chodzi o to, żeby umożliwić łatwiejszy odpływ nagromadzonej w tkankach płynów – kiedy nogi są wyżej niż serce, grawitacja pomaga przesunąć nadmiar płynu w stronę naczyń, które mogą to dalej odprowadzić. To rozwiązanie jest zgodne z podstawowymi zaleceniami pielęgniarskimi i opiekuńczymi, które znajdziesz w każdym podręczniku do opieki długoterminowej. Sam często doradzam ten sposób rodzinom pacjentów z niewydolnością serca, przewlekłą niewydolnością żylną czy nawet osobom po urazach kończyn. Wystarczy, że podopieczna położy się na łóżku i podeprze nogi poduszką lub wałkiem – już kilkanaście minut dziennie potrafi wyraźnie przynieść ulgę. Oczywiście, jeśli obrzęki są bardzo nasilone lub towarzyszą im inne niepokojące objawy (np. duszność, ból), nie wolno zwlekać z konsultacją lekarską. Jednak ułożenie kończyn powyżej tułowia to praktyczne działanie, które można zastosować praktycznie od razu i które zawsze opłaca się mieć w zanadrzu. Moim zdaniem, warto też pamiętać o regularnych ćwiczeniach, jeśli stan podopiecznej na to pozwala, bo ruch mięśni nóg poprawia krążenie i zmniejsza ryzyko powstawania kolejnych obrzęków.
Temat obrzęków kończyn dolnych bywa często źle rozumiany, zwłaszcza jeśli chodzi o domowe sposoby ich łagodzenia. Wiele osób myśli, że zamoczenie nóg w ciepłej wodzie może przynieść ulgę, bo przecież ciepło rozluźnia mięśnie. Jednak w przypadku obrzęków ciepła kąpiel często przynosi wręcz odwrotny efekt – poszerza naczynia krwionośne i może powodować nasilenie obrzęku. To niestety częsty błąd myślowy, wynikający z przekonania, że ciepło „rozpuszcza” opuchliznę, a tak naprawdę pogarsza sytuację, bo płyn łatwiej przenika do tkanek. Z kolei podawanie dużej ilości płynów może wydawać się rozsądne, zwłaszcza jeśli ktoś myśli o „wypłukiwaniu” toksyn czy poprawie pracy nerek. Jednak u osób z obrzękami, zwłaszcza przewlekłymi lub związanymi z niewydolnością serca albo nerek, nadmiar płynów często prowadzi do jeszcze większego obciążenia organizmu i nasilenia obrzęków. To działanie nie ma uzasadnienia w standardach opieki – wręcz przeciwnie, ilość płynów powinna być kontrolowana, a nie zwiększana na własną rękę. Podanie leków przeciwbólowych to również nie jest rozwiązanie problemu. Ból może rzeczywiście towarzyszyć obrzękom, ale jego źródło nie zostanie usunięte po zażyciu tabletki. Leki przeciwbólowe nie wpływają na przyczynę obrzęku, a tylko maskują objawy, co może opóźnić właściwe rozpoznanie i leczenie. W mojej opinii, takie podejście to trochę jak „zamiatanie sprawy pod dywan”. Najważniejsze w przypadku obrzęków to zidentyfikować ich przyczynę i stosować działania, które faktycznie pomagają zredukować zgromadzony płyn – czyli przede wszystkim uniesienie kończyn, regularny ruch, a dopiero potem rozważać inne środki, najlepiej po konsultacji ze specjalistą. Warto też pamiętać, że długotrwałe, nieleczone obrzęki mogą prowadzić do poważniejszych powikłań, na przykład owrzodzeń czy zakażeń skóry. Dlatego tak ważne jest stosowanie się do sprawdzonych i popartych wiedzą medyczną metod postępowania.