Zastosowanie zimnego okładu na uszkodzony staw skokowy to absolutna podstawa pierwszej pomocy przy skręceniu. W praktyce, chodzi o szybkie ograniczenie narastania obrzęku i bólu, a także minimalizowanie dalszych uszkodzeń tkanek, co jest potwierdzone przez większość wytycznych ratowniczych, np. tzw. protokół RICE (Rest, Ice, Compression, Elevation). Właśnie okład z lodu albo nawet zwykła mrożonka owinięta w czystą szmatkę świetnie spełnia swoje zadanie. Moim zdaniem, takie działanie bardzo często ogranicza rozmiary urazu, a czasem nawet skraca czas powrotu do zdrowia – widziałem to wiele razy na boisku i podczas różnych akcji szkolnych. Zimny kompres zwęża naczynia krwionośne, dzięki czemu mniej krwi napływa do okolicy uszkodzenia i nie pojawia się tak duży siniak ani obrzęk. Dobrze jest pamiętać, żeby nie przykładać lodu bezpośrednio do skóry, bo można spowodować odmrożenie – lepiej owinąć go w ręcznik czy gazę. Co ważne, zimny okład to tylko pierwszy krok; potem warto unieruchomić staw i skonsultować się z lekarzem, ale najpierw liczy się szybka reakcja, zanim pojawi się duży ból i opuchlizna. Podsumowując, zimny okład to najprostszy i najbardziej skuteczny sposób na start, zgodny z rekomendacjami Polskiego Czerwonego Krzyża i większości podręczników pierwszej pomocy.
Często gdy widzimy uraz stawu skokowego, to pierwszym odruchem jest chęć szybkiego działania, ale niestety niektóre odruchy mogą pogorszyć sytuację. Próba samodzielnego nastawiania stawu po skręceniu jest nie tylko niewskazana, ale wręcz niebezpieczna – można spowodować poważniejsze uszkodzenia więzadeł, chrząstek czy nawet naczyń krwionośnych. To zadanie wyłącznie dla doświadczonego personelu medycznego i robi się to tylko przy zwichnięciach, a nie skręceniach. Z drugiej strony, natychmiastowy transport do szpitala wcale nie jest pierwszym krokiem – oczywiście konsultacja lekarska jest istotna, ale zanim ktoś dotrze do placówki medycznej, trzeba zabezpieczyć staw i ograniczyć rozwijający się stan zapalny oraz ból. Właśnie dlatego zimny okład jest kluczowy tuż po urazie. Co do środków przeciwbólowych, to podanie leku bezpośrednio po urazie nie rozwiązuje problemu – ból jest sygnałem organizmu, a maskowanie go może sprawić, że poszkodowany zacznie nieświadomie obciążać kontuzjowaną nogę, co prowadzi do poważniejszych konsekwencji. Dodatkowo, bez wywiadu medycznego nie wiemy, czy osoba nie ma przeciwwskazań do danego leku. Wielu ludzi ulega złudzeniu, że ważne jest natychmiastowe działanie, ale bez znajomości podstaw pierwszej pomocy można zrobić więcej szkody niż pożytku. Właściwa kolejność to szybkie schłodzenie okolicy urazu, ograniczenie ruchu, ewentualnie delikatna kompresja i uniesienie kończyny. Dopiero potem dalsza diagnostyka i ewentualnie transport do specjalisty. W praktyce, trzymanie się tej kolejności minimalizuje powikłania i przyspiesza powrót do zdrowia.