Obserwacja to zdecydowanie najtrafniejsza metoda rozpoznawania sytuacji socjalno-bytowej u osób z zaburzeniami pamięci oraz orientacji w czasie i przestrzeni. Takie osoby często nie potrafią udzielić rzetelnych odpowiedzi w wywiadzie, mogą też nie rozumieć pytań ankietowych albo zwyczajnie nie pamiętać faktów ze swojego życia. Moim zdaniem, w warunkach pracy opiekuna środowiskowego, obserwacja daje po prostu najpełniejszy obraz funkcjonowania podopiecznego, bo pozwala zobaczyć, jak faktycznie sobie radzi z codziennością – na przykład czy samodzielnie ubiera się, je, dba o higienę, orientuje się w otoczeniu czy gubi się w mieszkaniu. Branżowe standardy, jak np. te opisane w metodyce pracy socjalnej, podkreślają znaczenie obserwacji zwłaszcza tam, gdzie występują zaburzenia poznawcze – wtedy obserwacja to podstawa pracy, a inne narzędzia mogą być po prostu mało skuteczne. W praktyce często korzysta się z tzw. „wielopoziomowej obserwacji”, czyli patrzenia nie tylko na podopiecznego, ale też na jego relacje z otoczeniem, sposób organizacji mieszkania, dostępność sprzętów codziennego użytku albo bezpieczeństwo w domu. To daje szerszy obraz sytuacji socjalno-bytowej i pozwala lepiej dobierać formy wsparcia. Z mojego doświadczenia wynika, że nawet proste rzeczy, jak porządek w kuchni, stan odzieży lub sposób poruszania się po domu, mówią czasem więcej niż niejedna rozmowa czy dane z dokumentów. Obserwacja to też narzędzie elastyczne, nie wymaga specjalnych formularzy, dlatego opiekun może ją stosować na bieżąco i niemal w każdej sytuacji.
Wydaje się, że wiele osób automatycznie wybiera narzędzia takie jak ankieta, wywiad bezpośredni czy sondaż diagnostyczny, bo są to metody znane z teorii czy wykładów. Jednak w praktyce opieki nad osobami z zaburzeniami pamięci oraz orientacji te narzędzia mają duże ograniczenia. Ankieta wymaga od podopiecznego samodzielnego czytania, rozumienia pytań i udzielania przemyślanych odpowiedzi – dla osoby z zaburzeniami poznawczymi to często po prostu niewykonalne. Wywiad bezpośredni brzmi dobrze, ale tutaj też pojawia się problem z wiarygodnością informacji – takie osoby mogą nie pamiętać podstawowych faktów lub odpowiadać nieadekwatnie. Cóż, czasem mam wrażenie, że wielu opiekunów przecenia możliwości wywiadu, nie biorąc pod uwagę, że w przypadku poważnych zaburzeń poznawczych uzyskany obraz sytuacji będzie bardzo niepełny albo wręcz mylący. Sondaż diagnostyczny to narzędzie bardziej statystyczne, szeroko stosowane np. w badaniach populacyjnych lub analizach społecznych, ale raczej nie sprawdzi się w indywidualnej ocenie sytuacji konkretnego podopiecznego – tym bardziej jeśli chodzi o osoby z deficytami poznawczymi. Typowym błędem myślowym prowadzącym do wyboru tych metod jest przekonanie, że każde narzędzie do diagnozy jest uniwersalne i pasuje do każdego przypadku. Tymczasem dobre praktyki branżowe, na przykład te zalecane przez Polskie Towarzystwo Opieki Paliatywnej czy rekomendacje środowisk opiekunów, wyraźnie wskazują, że narzędzia wymagające aktywnej komunikacji czy pisemnych odpowiedzi tracą sens u podopiecznych z poważnymi zaburzeniami pamięci. W takiej sytuacji kluczowe jest poleganie na obserwacji – daje ona nie tylko rzetelniejsze dane, ale i pozwala realnie ocenić potrzeby oraz trudności danej osoby. W praktyce liczy się to, co widzi opiekun, a nie to, co „powie” czy „napisze” sam podopieczny.