Ochraniacze na pięty to jedno z najważniejszych i najbardziej skutecznych rozwiązań, jeśli chodzi o profilaktykę odleżyn u osób leżących długo w łóżku, zwłaszcza w pozycji półwysokiej. Pięty są jednym z tych miejsc na ciele, które najbardziej narażone są na ucisk, bo leżąca osoba praktycznie nie rusza nogami, a kość piętowa jest bardzo blisko skóry. W praktyce medycznej, ochraniacze na pięty stosuje się po to, by minimalizować tarcie i nacisk, a co za tym idzie – ryzyko przerwania ciągłości skóry. Moim zdaniem, często się o tym zapomina, skupiając się tylko na materacach przeciwodleżynowych, a właśnie drobiazgi, jak ochraniacze, robią różnicę. Standardy opieki, jak wytyczne Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran czy zalecenia Europejskiego Towarzystwa Leczenia Ran (EWMA), wyraźnie wskazują na stosowanie ochraniaczy jako uzupełnienie codziennej profilaktyki. Warto dodać, że ochraniacze na pięty są miękkie, oddychające i regulują mikrowentylację, przez co nie dopuszczają do przegrzewania ani maceracji skóry. Często opiekunowie traktują je jako obowiązkowy element opieki, zwłaszcza u osób starszych, z ograniczoną ruchomością czy z cukrzycą. Sam spotkałem się z sytuacjami, gdzie zastosowanie tego prostego rozwiązania uchroniło pacjenta przed bardzo poważnymi powikłaniami. W połączeniu z regularnym zmienianiem pozycji i kontrolą stanu skóry daje to naprawdę dobre efekty profilaktyczne.
Wybierając odpowiednie metody zapobiegania odleżynom, ważne jest, żeby nie kierować się wyłącznie logiką czy potocznymi opiniami, ale przede wszystkim sprawdzonymi standardami opieki. Przykładowo, stosowanie klina pod kolana wydaje się na pierwszy rzut oka rozsądnym pomysłem, bo unosi nogi i odciąża okolice pośladków, ale w praktyce może prowadzić do nadmiernego ucisku pod kolanami i zaburzeń krążenia w kończynach dolnych. Z mojego doświadczenia, kliny używa się raczej do stabilizacji pozycji, a nie do profilaktyki odleżyn na piętach czy łokciach. Kółka z waty pod łokcie to kolejny pomysł, który kiedyś był popularny, ale obecnie uważa się, że mogą powodować ucisk punktowy i nie rozkładają równomiernie sił nacisku, co może prowadzić do powstawania ognisk odleżyn, szczególnie jeśli są niewłaściwie wykonane. Najbardziej ryzykowne jest jednak kółko gumowe pod pośladki – to rozwiązanie obecnie odradzane przez wszystkie istotne towarzystwa medyczne. Kółka gumowe skupiają nacisk wokół swojej krawędzi, prowadząc do niedokrwienia tkanek i szybszego rozwoju odleżyn, szczególnie w okolicy kości krzyżowej. Niestety, wciąż spotyka się takie pomysły w praktyce domowej, chociaż są już uznane za błąd pielęgnacyjny. Typowym błędem myślowym jest przekonanie, że każda „podkładka” czy „coś miękkiego” pod ciało wystarczy, by zapobiec odleżynom – a przecież skuteczna profilaktyka to całościowe podejście: stosowanie ochraniaczy na najbardziej narażone miejsca, regularna zmiana pozycji, systematyczna kontrola skóry i odpowiednia pielęgnacja. Każdy element, który nie spełnia tych kryteriów albo działa punktowo, zamiast chronić, może wręcz zaszkodzić. Dlatego tak ważne jest trzymanie się aktualnych zaleceń branżowych i zdrowy rozsądek bazujący na wiedzy, nie na przyzwyczajeniach.