Ustawienie stóp pod kątem 90° względem podudzi, z palcami skierowanymi ku górze, to absolutna podstawa w profilaktyce przykurczów i deformacji u osób długotrwale leżących. Moim zdaniem, to jedno z tych rozwiązań, które są niby proste, a jednak genialne w skuteczności – właśnie takie położenie stawu skokowego pozwala zachować naturalne ustawienie kończyny dolnej. Dzięki temu zapobiegamy opadaniu stóp, czyli tzw. stopie końsko-szpotawej, która niestety bardzo często pojawia się przy leżeniu w bezruchu. Standardy opieki długoterminowej i rehabilitacji wyraźnie zalecają tę pozycję, bo najlepiej naśladuje ona fizjologiczne warunki stania. Z własnego doświadczenia zauważyłem, że zastosowanie podpórek lub specjalnych poduszek utrzymujących stopę w tej pozycji zdecydowanie zmniejsza ryzyko powikłań ortopedycznych, a pacjenci lepiej adaptują się do ewentualnej pionizacji. Również pielęgniarki i opiekunowie doceniają tę metodę – nie wymaga ona skomplikowanych narzędzi, a efekty są naprawdę widoczne. Warto pamiętać, że taka pozycja stóp wpływa też na prawidłowe napięcie mięśniowe w łydkach i udach, co ma duże znaczenie podczas dalszej rehabilitacji. Jeśli komuś zależy na zachowaniu sprawności podopiecznego, to ta technika jest właściwie obowiązkowa.
W praktyce opiekuńczej oraz rehabilitacyjnej dość często pojawia się zamieszanie związane z ustawieniem stóp leżącego podopiecznego. Część osób mylnie zakłada, że wystarczy jakiekolwiek podparcie czy lekko odchylone palce, zapominając o podstawowym celu: zapobieganiu przykurczom i deformacjom, a szczególnie tzw. stopie opadającej. Ustawienie pod kątem 60° – i to niezależnie, czy palce skierowane są na zewnątrz, czy w stronę drugiej stopy – kompletnie nie odpowiada fizjologii stawu skokowego. Taka pozycja sprzyja nienaturalnym naprężeniom w więzadłach i mięśniach, prowadząc do rotacji lub odwiedzenia stopy, co z kolei może skutkować bolesnymi przykurczami i problemami z chodzeniem nawet przy krótkim unieruchomieniu. Jeszcze gorszym wyborem jest ułożenie stopy w 90°, ale z palcami w stronę materaca – to prosta droga do wywołania opadania stopy, ponieważ mięśnie prostowniki nie są aktywne, a ścięgno Achillesa się skraca. Takie ułożenie niestety często widuję i efekty są opłakane – podopieczny szybko traci możliwość samodzielnego chodzenia bez rehabilitacji. Właściwe podejście, zgodne z praktyką kliniczną i wytycznymi, to ustawienie pod kątem prostym z palcami do góry. Pozostałe warianty są błędne, wynikają raczej z nieznajomości biomechaniki kończyn niż z faktycznych podstaw medycznych. Tu liczy się konsekwencja i zrozumienie, że nawet drobne odstępstwa w ustawieniu mogą potem wymagać długiej rehabilitacji. Dla opiekuna to niby detal, a dla podopiecznego – kwestia przyszłej sprawności.