Opiekun, który okazuje osobie z chorobą Alzheimera spokój, działa zgodnie z najważniejszymi zasadami opieki nad osobami z zaburzeniami poznawczymi. W praktyce chodzi tu nie tylko o to, żeby się nie denerwować, ale naprawdę wejść w tryb takiego spokojnego, cierpliwego bycia obok chorego. Osoby z otępieniem bardzo wyczuwają emocje otoczenia, często nawet dużo bardziej, niż logiczne argumenty czy słowa. W stresującej sytuacji, kiedy pojawia się agresja, to właśnie postawa opiekuna – jego ton głosu, mimika, gesty – wpływają na obniżenie napięcia. Zachowanie spokoju pozwala osobie chorej poczuć się bezpieczniej, zmniejsza jej niepokój i dezorientację. Świat dla takich osób jest często niezrozumiały i nieprzewidywalny, a każdy przejaw zdenerwowania czy chaosu w otoczeniu może nasilić ich lęk i wywołać reakcję obronną, czyli właśnie agresję. Moim zdaniem to bardzo ważne, żeby opiekun potrafił czasem po prostu głęboko odetchnąć, policzyć do dziesięciu i nie dać się ponieść nerwom. W literaturze często podkreśla się, że opanowanie opiekuna jest kluczem do ułatwienia codziennej współpracy i budowania poczucia bezpieczeństwa. Praktyczne przykłady? Kiedy osoba z Alzheimera podnosi głos, zaczyna być nieprzyjemna, zamiast reagować stanowczo czy podnosić głos, lepiej podejść bliżej, nawiązać delikatny kontakt wzrokowy i powiedzieć spokojnie: „Jest pan zdenerwowany, rozumiem to. Proszę, usiądźmy razem i chwilę odpocznijmy”. Takie wyciszenie emocji naprawdę działa cuda. To trochę tak jak w pracy z dziećmi – nasza energia bardzo się udziela. Słowem, okazując spokój, dajemy choremu sygnał, że jest bezpieczny, a wtedy łatwiej o wyciszenie agresji.
W codziennej opiece nad osobą z chorobą Alzheimera nietrudno popełnić pewne błędy wynikające z nieporozumień, złych nawyków albo zwyczajnie braku wiedzy. Często wydaje się, że mówienie do chorego cicho zredukuje jego napięcie, jednak to nie sam poziom głośności decyduje o efekcie, a raczej ogólna postawa i sposób komunikacji. Mówienie za cicho może wywołać dezorientację, bo wiele osób starszych ma już osłabiony słuch i wtedy mogą poczuć się pominięte lub nawet zlekceważone. Z drugiej strony, podnoszenie głosu, czyli mówienie głośno, prawie zawsze powoduje nasilenie negatywnych emocji. Osoby z otępieniem bardzo silnie reagują na ton i energię rozmówcy – podniesiony głos odbierają jako zagrożenie lub atak, co tylko napędza agresję i wywołuje jeszcze większy lęk. To naprawdę dość częsty błąd spotykany u niedoświadczonych opiekunów. Zgadzać się na każdą propozycję chorego wydaje się czasem wygodne, bo pozwala uniknąć konfliktu, ale w rzeczywistości prowadzi do utraty kontroli nad sytuacją i może być niebezpieczne, zwłaszcza jeśli pacjent proponuje czynności zagrażające sobie lub innym. Dodatkowo, brak klarownych granic skutkuje jeszcze większym zagubieniem chorego. Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejsze jest zachowanie równowagi – okazanie empatii, przy jednoczesnym zapewnieniu jasnych zasad dotyczących bezpieczeństwa. Bardzo często podstawowym błędem myślowym jest skupienie się tylko na komunikatach werbalnych, podczas gdy w opiece nad osobą z otępieniem dużo ważniejsze są sygnały niewerbalne: postawa ciała, mimika, ton głosu. Standardy branżowe, np. zalecenia Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego, wyraźnie wskazują, że skuteczny opiekun to ktoś, kto umie zbudować atmosferę spokoju i bezpieczeństwa, a nie tylko odpowiednio dobiera słowa czy zgadza się na wszystko. W praktyce oznacza to konieczność pracy nad własnymi emocjami i aktywnego rozwijania umiejętności komunikacyjnych, bo dopiero wtedy można skutecznie minimalizować agresję i poprawiać jakość życia chorego.