Choroba Parkinsona rzeczywiście najbardziej kojarzy się z zaburzeniami ruchu i to nie bez powodu. Podstawą tej choroby jest właśnie uszkodzenie neuronów dopaminergicznych w istocie czarnej mózgu, co wpływa bezpośrednio na funkcjonowanie układu ruchowego. Typowe objawy, takie jak drżenie spoczynkowe, sztywność mięśni, spowolnienie ruchów (bradykinezja) czy problemy z utrzymaniem równowagi, to codzienność pacjentów. Praktycznie każda osoba z rozpoznanym parkinsonem prędzej czy później doświadcza problemów właśnie z ruchem, co sprawia, że to kryterium jest decydujące diagnostycznie. Z mojego doświadczenia wynika, że zaburzenia te potrafią mocno utrudnić życie – nawet proste czynności, jak zawiązanie butów czy nalanie sobie szklanki wody, stają się wyzwaniem. W praktyce zawodowej wszyscy specjaliści od neurologii zgodnie uznają, że to właśnie motoryka jest kluczem do rozpoznania i później do prowadzenia chorego. Oczywiście, mogą pojawić się też inne objawy, jak pogorszenie nastroju czy problemy z pamięcią, ale to raczej później lub nie u wszystkich. Warto pamiętać, że dobrze prowadzona farmakoterapia i rehabilitacja potrafią znacznie poprawić komfort życia, choć choroba ma charakter postępujący. Moim zdaniem, znajomość objawów ruchowych to absolutna podstawa dla każdego, kto chce mieć jakiekolwiek pojęcie o neurologii i chorobach neurodegeneracyjnych.
W chorobie Parkinsona najważniejsze są zaburzenia ruchu, a pozostałe wymienione objawy występują albo rzadziej, albo są znacznie mniej charakterystyczne dla tej jednostki chorobowej. Problemy z pamięcią nie są typowe na wczesnych etapach – owszem, w zaawansowanej fazie mogą pojawić się zaburzenia poznawcze czy nawet otępienie, ale to nie jest główny objaw. Bardzo często spotykam się z przekonaniem, że parkinson to coś podobnego do Alzheimera, a to moim zdaniem jedna z najczęstszych pomyłek spotykanych wśród uczniów. Jeśli chodzi o nastrój, to rzeczywiście depresja i spadek motywacji mogą współtowarzyszyć chorobie, ale też nie są one najbardziej rzucającym się w oczy problemem – pojawiają się raczej jako konsekwencja długotrwałej walki z chorobą oraz obniżonego komfortu życia. Zaburzenia spostrzegania, szczególnie w postaci omamów czy złudzeń, są raczej rzadkością i dotyczą tylko niektórych pacjentów, bardziej w późniejszych stadiach lub po zastosowaniu określonych leków. Sugerowanie, że to właśnie pamięć, nastrój czy spostrzeganie są kluczowe, wynika według mnie najczęściej z mylenia różnych chorób neurodegeneracyjnych albo zbyt pobieżnego podejścia do tematu. Dobrą praktyką jest zawsze zwracać uwagę na to, jakie objawy są podstawą rozpoznania danej jednostki – w przypadku Parkinsona to właśnie motoryka gra pierwsze skrzypce. Mam wrażenie, że niektórzy uczniowie nie doceniają znaczenia prostych, widocznych objawów, a skupiają się na tych bardziej „medialnych”. W praktyce podejście takie prowadzi do błędów diagnostycznych lub niepotrzebnego niepokoju u pacjentów. Jeśli ktoś zamierza pracować w ochronie zdrowia, warto wyrobić sobie nawyk wnikliwej analizy objawów i opierania się na faktach, a nie przypuszczeniach.