W ramach profilaktyki przeciwodleżynowej u podopiecznego całkowicie unieruchomionego w łóżku, należy zmieniać jego pozycję ciała
Zmiana pozycji ciała osoby całkowicie unieruchomionej co 2 godziny to jedna z podstawowych zasad profilaktyki przeciwodleżynowej, która jest stosowana praktycznie na całym świecie. Tak zalecają nie tylko polskie, ale i międzynarodowe wytyczne opieki długoterminowej oraz pielęgniarskiej. Chodzi o to, że tkanki osoby leżącej bez ruchu są narażone na ciągły ucisk, szczególnie w miejscach, gdzie występuje niewielka ilość tkanki tłuszczowej nad kośćmi – np. kość krzyżowa, pięty, łopatki. Jeśli zmiana pozycji następuje zbyt rzadko, dochodzi do niedokrwienia tkanek i w efekcie do powstawania odleżyn, które trudno się goją i są bolesne. No i potem już leczenie jest skomplikowane, czasochłonne i wymaga specjalistycznej opieki. Z mojego doświadczenia wynika, że regularność jest tu kluczowa – nawet jeśli pacjentowi wydaje się, że nie czuje żadnego dyskomfortu, już po 2 godzinach nacisk na skórę potrafi zrobić swoje. Fachowe źródła – np. zalecenia Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran – wyraźnie podkreślają właśnie te 2 godziny jako optymalny czas. Dobrym przykładem z praktyki jest sytuacja na oddziale opiekuńczym, gdzie pielęgniarki i opiekunowie ustawiają sobie alarmy właśnie co 2 godziny, żeby nie zapomnieć zmienić pozycji podopiecznych. Warto też wiedzieć, że sama zmiana pozycji to nie wszystko – ważne są także odpowiednie materace, pielęgnacja skóry i kontrola wilgotności. Ale bez systematyczności w obracaniu chorego nawet najlepsze sprzęty nie zdadzą egzaminu.
Wiele osób zakłada, że rzadsza zmiana pozycji ciała u osoby leżącej – na przykład co 6 godzin lub kilka razy na dobę – wystarczy do skutecznej profilaktyki odleżyn. To jednak dość poważny błąd, który wynika najczęściej z niedocenienia, jak szybko może dojść do niedokrwienia tkanek pod wpływem stałego ucisku. Skóra i tkanki podskórne są bardzo wrażliwe na brak przepływu krwi, a już po 2 godzinach może pojawić się pierwsze uszkodzenie, choć gołym okiem jeszcze nic nie widać. Często spotykam się z opinią, że jeśli podopieczny leży na materacu przeciwodleżynowym czy nawet na tzw. materacu bąbelkowym, to można sobie pozwolić na rzadsze przewracanie – niestety to nie działa w praktyce. Materace pomagają, ale nie zastępują zmiany pozycji. Wybór opcji typu 4 razy na dobę, czyli mniej więcej co 6 godzin, czy nawet 2 razy dziennie, to zdecydowanie za mało. To podejście mogłoby prowadzić do utrwalenia złych nawyków – łatwo się wtedy ociągać i w końcu odleżyny pojawią się szybciej, niż się spodziewamy. Czasami ktoś myśli, że pacjent śpi, więc nie trzeba go budzić na zmianę pozycji – to też jest mit. Praktyka pielęgniarska i zalecenia towarzystw medycznych jasno wskazują: dla osoby całkowicie unieruchomionej w łóżku zmiana pozycji co 2 godziny jest absolutnym minimum, żeby skutecznie przeciwdziałać powstawaniu odleżyn. Warto też pamiętać, że w przypadku szczególnie narażonych pacjentów, albo jeśli pojawią się początkowe objawy odleżyn, zmiany pozycji mogą być wdrażane nawet częściej. Moim zdaniem, najważniejsze to nie kierować się własną wygodą czy przypuszczeniami, a stosować sprawdzone standardy – bo od nich zależy zdrowie i komfort osoby podopiecznej.