Opiekunka środowiskowa, wykonując zabieg polegający na zastosowaniu ciepła wilgotnego, powinna założyć okład ciepły od strony skóry podopiecznego składający się kolejno z warstw:
W okładzie ciepłym wilgotnym warstwa wilgotna powinna leżeć bezpośrednio przy skórze podopiecznego, bo to ona przekazuje ciepło i wilgoć do tkanek. Na nią zakłada się ceratkę, czyli warstwę nieprzemakalną, która ogranicza parowanie wody, utrzymuje temperaturę i chroni pościel oraz ubranie przed zamoczeniem. Na zewnątrz daje się warstwę suchą, najczęściej ręcznik, flanelę albo kocyk, która działa izolacyjnie i pomaga dłużej utrzymać ciepło. Taki układ: wilgotna, ceratka, sucha, jest zgodny z zasadami wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych z użyciem ciepła wilgotnego. W praktyce przed założeniem okładu trzeba sprawdzić temperaturę, stan skóry, czucie u podopiecznego i ewentualne przeciwwskazania, np. świeży uraz, krwawienie, stan zapalny w ostrej fazie, zaburzenia krążenia czy brak czucia. Moim zdaniem najważniejsze jest tu myślenie o bezpieczeństwie: ciepło ma rozluźniać mięśnie, poprawiać ukrwienie i zmniejszać ból, a nie powodować oparzenie. Dlatego w trakcie zabiegu obserwuje się skórę, pyta o odczucia i nie zostawia osoby bez kontroli, szczególnie gdy jest starsza albo osłabiona.
W tym zabiegu łatwo pomylić kolejność warstw, bo wszystkie materiały są potrzebne, ale każdy ma zupełnie inną funkcję. Jeśli od strony skóry znalazłaby się warstwa sucha, to wilgoć i ciepło nie działałyby prawidłowo na tkanki. Suchy ręcznik przy skórze staje się wtedy raczej barierą izolującą, a nie elementem leczniczego okładu. Ciepło wilgotne ma bezpośrednio ogrzewać skórę, powodować rozszerzenie naczyń krwionośnych, rozluźnienie tkanek i czasem zmniejszenie bólu, więc wilgotna warstwa musi dotykać ciała. Błędem jest też układanie warstwy suchej między wilgotną a ceratką. Wtedy materiał suchy może wchłonąć wodę, wychłodzić okład i zaburzyć jego działanie, a ceratka na zewnątrz nie spełnia już dobrze roli zabezpieczającej wilgoć i ciepło. Z kolei umieszczenie ceratki tuż przy skórze jest niewłaściwe, bo ceratka nie jest materiałem przeznaczonym do bezpośredniego ogrzewania tkanek; może powodować nieprzyjemne odczucie, przegrzanie miejscowe albo podrażnienie, szczególnie u osób z delikatną skórą. Typowy błąd myślowy polega na zapamiętaniu samych nazw warstw, bez rozumienia ich zadania. W dobrej praktyce opiekuńczej najpierw myśli się: co ma działać na skórę, co ma zatrzymać wilgoć, a co ma ocieplić i zabezpieczyć całość. Wtedy kolejność staje się logiczna: warstwa wilgotna przy ciele, ceratka jako osłona nieprzemakalna, a na końcu sucha izolacja.