Zgodnie z hierarchią potrzeb opracowaną przez Abrahama Maslowa podopiecznemu należy zapewnić zaspokojenie potrzeb w następującej kolejności:
Hierarchia potrzeb Maslowa to coś, co regularnie przewija się w działaniach związanych z opieką i wsparciem ludzi – niezależnie, czy mówimy o pracy w szpitalu, opiece społecznej czy nawet codziennym funkcjonowaniu w zespole. Prawidłowa kolejność – fizjologiczne, bezpieczeństwa, miłości i przynależności, szacunku i uznania, samorealizacji – nie wynika z widzimisię psychologa, tylko z bardzo praktycznej obserwacji, jak działają ludzie w sytuacjach stresowych albo niedoboru. Najpierw człowiek musi mieć zaspokojone podstawowe potrzeby, czyli np. jedzenie, picie, sen – to fundament. Nic nie ruszy dalej, jeśli ktoś jest głodny albo nie ma gdzie się przespać. Potem dochodzi potrzeba bezpieczeństwa – dach nad głową, pewność, że nic mu nie grozi, przewidywalność. Gdy te sprawy są ogarnięte, zaczynamy szukać kontaktu z innymi – tu wchodzi potrzeba miłości, przyjaźni, przynależności. Szacunek i uznanie to już poziom wyżej – każdy chce czuć, że jest doceniany i ważny dla innych. Na koniec samorealizacja – czyli rozwijanie siebie, pasji, talentów. W praktyce np. opiekun w DPS-ie czy wychowawca w internacie powinien najpierw sprawdzić, czy podopieczny ma podstawowe warunki do życia, zanim zacznie się zastanawiać nad warsztatami rozwoju osobistego. Moim zdaniem ta kolejność ma sens, bo nie da się przeskoczyć etapów – najpierw fundament, potem reszta. Zresztą, podobne podejście stosuje się w pracy socjalnej i psychologii – zawsze zaczyna się od podstaw. Często daje się to zauważyć nawet na własnej skórze – jak ktoś jest mocno zmęczony albo głodny, to nie ma głowy do relacji czy realizowania marzeń. Według mnie warto o tym pamiętać, bo potem łatwiej zrozumieć, czego naprawdę potrzebuje druga osoba.
Zasada kolejności potrzeb według Maslowa jest jednym z fundamentalnych założeń teorii motywacji w psychologii, a jej niezrozumienie często prowadzi do błędów w pracy z ludźmi i w projektowaniu wsparcia. Często spotykanym nieporozumieniem jest zamiana kolejności, np. dawanie na początku samorealizacji lub szacunku, podczas gdy osoba nie ma zaspokojonych podstawowych potrzeb fizjologicznych czy poczucia bezpieczeństwa. To jest dość typowy błąd, szczególnie gdy myślimy w kategoriach rozwoju osobistego lub zbytnio patrzymy przez pryzmat własnych doświadczeń, nie uwzględniając sytuacji drugiej osoby. Jeżeli ktoś nie ma co jeść, jest głodny, niewyspany lub nie czuje się bezpiecznie, to nie będzie miał motywacji, by rozwijać swoje zainteresowania czy szukać uznania społecznego. Przeskakiwanie etapów, jak np. stawianie samorealizacji na początku, to działanie sprzeczne z wieloma wytycznymi branżowymi – zarówno w psychologii, jak i w pracy socjalnej czy edukacji. Dobre praktyki mówią jasno: zapewnij najpierw podstawy egzystencji, potem organizuj wsparcie emocjonalne i społeczne, a dopiero później skupiaj się na wyższych potrzebach. Przestawienie poziomów prowadzi do tego, że wdrażane działania mogą być nieskuteczne, a nawet frustrujące dla podopiecznego. Spotkałem się z sytuacjami, gdzie różne instytucje próbowały wdrażać programy rozwoju zainteresowań u osób w głębokim kryzysie życiowym, nie analizując, czy te osoby mają zapewniony nocleg i wyżywienie. Efekty były mizerne. To pokazuje, jak istotne jest zachowanie tej hierarchii i stosowanie jej w praktyce. Moim zdaniem, warto zapamiętać – od podstawowych potrzeb zaczynamy, potem przechodzimy do kolejnych etapów – to podstawa skutecznej pracy z ludźmi, nie tylko w teorii, ale i w praktyce codziennej.