Przejdź do głównej treści
  1. Strona główna
  2. Ortoptystka
  3. MED.04
  4. Pytanie

Kwalifikacja: MED.04 - Świadczenie usług medycznych w zakresie ortoptyki

Zawód: Ortoptystka

Kategorie: Wady refrakcji Zaburzenia widzenia Soczewki i korekcja

Najslabsze szkła rozpraszające, w których pacjent widzi prawidłowo V=1.0 do dali, należy zastosować w korekcji zeza

W przypadku zeza zbieżnego u osoby z krótkowzrocznością najważniejsze jest zastosowanie najsłabszych możliwych szkieł rozpraszających (czyli minusowych), przy których pacjent osiąga ostrość widzenia V = 1.0 do dali. To podejście wynika z faktu, że krótkowzroczność już sama w sobie zmniejsza konieczność akomodacji do patrzenia w dal, a więc i wysiłek konwergencji. Przy krótkowzroczności, jeśli użyjemy mocniejszych minusów niż potrzeba, możemy wręcz nasilać problem, bo pacjent będzie musiał bardziej konwergować. Dlatego praktyczne podejście (często spotykane w gabinetach okulistycznych i optycznych) polega na tym, by dobrać soczewki minusowe o jak najmniejszej mocy, które pozwalają na prawidłowe widzenie do dali. Pozwala to na minimalizację bodźca do konwergencji, a tym samym wspiera leczenie zeza zbieżnego. To jedna z tych zasad, które wydają się logiczne dopiero jak się je zobaczy w praktyce – spotkałem się z tym wielokrotnie i taka metoda naprawdę potrafi dać wymierne efekty. Zresztą, literatura branżowa oraz wytyczne Polskiego Towarzystwa Okulistycznego często podkreślają, jak istotne jest rozsądne, oszczędne dobieranie korekcji w takich przypadkach. Krótkowidz z ezotropią nie powinien mieć nadmiernej korekcji, bo przestymulowanie akomodacji tylko pogorszy sytuację. Jeśli pacjent widzi dobrze przy minimalnych minusach – to właśnie te soczewki należy zostawić.
Temat soczewek rozpraszających w korekcji różnych typów zeza często bywa mylony, bo intuicyjnie wiele osób zakłada, że skoro ktoś ma nadwzroczność, to wymaga dodatniej korekcji, a przy krótkowzroczności potrzebuje minusów – i na tym koniec. Jednak w praktyce klinicznej sytuacja jest o wiele bardziej złożona, zwłaszcza jeśli chodzi o kontrolę akomodacji i konwergencji. W zezie akomodacyjnym z nadwzrocznością kluczowe jest właśnie wyrównanie nadwzroczności soczewkami skupiającymi (plusami), by zredukować wysiłek akomodacyjny i wtórną konwergencję. Stosowanie tutaj soczewek rozpraszających kompletnie mija się z celem i wręcz może nasilić objawy. Podobnie błędne jest podejście przy zezie rozbieżnym u krótkowidza – minusy nie przyniosą tu korzyści, bo taki pacjent i tak nie ma problemu z konwergencją. W zezie zbieżnym z nadwzrocznością z kolei, podstawą jest pełna korekcja nadwzroczności, bo tylko wtedy redukujemy nadmierny wysiłek akomodacyjny i związane z nim zjawisko konwergencji – nie stosuje się tu szkieł rozpraszających, bo jedynie pogorszyłyby ostrość widzenia i mogłyby nawet wywołać dolegliwości typu zmęczenie oczu. Moim zdaniem, najczęstszy błąd myślowy to utożsamianie korekcji „minusami” z każdym przypadkiem krótkowzroczności albo próba osłabienia konwergencji poprzez odejmowanie plusów, nawet wtedy gdy nie ma do tego wskazań. Branżowe zalecenia, szczególnie te podawane w podręcznikach optometrii i okulistyki, jasno wskazują, że dobór soczewek przy zezie powinien być zawsze indywidualizowany i opierać się na precyzyjnych pomiarach i obserwacji zachowań akomodacyjno-konwergencyjnych pacjenta. Warto o tym pamiętać, żeby nie wpaść w pułapkę zbyt schematycznego podejścia do korekcji.

Wymagane logowanie

Ocenianie trudności pytań jest dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się, aby skorzystać z pełni możliwości platformy.

Twoja ocena pomoże innym uczniom w przygotowaniu do egzaminu, a Tobie pozwoli na dostęp do spersonalizowanych statystyk.

Zgłoś błąd w pytaniu

Rozwiń sekcję i zmień pole, którego dotyczy błąd. Wyślemy tylko zmienione sekcje.

Błędna kwalifikacja
Błąd w treści pytania
Błąd w treści odpowiedzi
Błąd w obrazie
Dane kontaktowe (opcjonalnie)
Podaj email, jeśli chcesz otrzymać informację o rozpatrzeniu zgłoszenia.