Wilgotność drewna przeznaczonego na meble użytkowane w ogrzewanych pomieszczeniach mieszkalnych powinna rzeczywiście wynosić od 8 do 13%. To jest taki złoty standard branżowy, potwierdzony zarówno przez normy PN, jak i przez doświadczenia większości stolarzy. Drewno o tej wilgotności najlepiej znosi typowe warunki panujące w mieszkaniach ogrzewanych centralnie – nie paczy się, nie pęka, nie zmienia nadmiernie wymiarów. Jeśli drewno byłoby bardziej wilgotne, zaczęłoby oddawać wodę do otoczenia, co prowadzi do wypaczeń, rozsychania się połączeń czy nawet powstawania szczelin. Z kolei drewno zbyt suche staje się łamliwe, trudniej się obrabia i potrafi chłonąć wilgoć z powietrza, co znów prowadzi do zmian wymiarowych. Z mojego doświadczenia, nawet najlepsze lakiery czy bejce nie są w stanie w pełni zabezpieczyć drewna, jeśli na starcie wilgotność była nieprawidłowa. No i jeszcze jedno – producenci wysokiej klasy mebli zwracają na to szczególną uwagę, bo min. 80% reklamacji dotyczących pękających blatów czy wypaczonych frontów wynika właśnie z błędów w doborze wilgotności drewna. Także w praktyce, jeśli chcesz, żeby meble służyły lata i nie sprawiały problemów, zawsze pilnuj tego zakresu 8–13%. To taka podstawa każdego dobrego warsztatu.
W branży meblarskiej bardzo łatwo popełnić błąd, myśląc, że drewno o wyższej wilgotności lepiej sprawdzi się w pomieszczeniach, gdzie wilgotność powietrza bywa zmienna. Tymczasem to właśnie drewno o wilgotności wyższej niż 13% (np. 14–19% czy nawet 20–25%) będzie bardzo podatne na niepożądane zmiany podczas użytkowania w ogrzewanych wnętrzach mieszkalnych. Typowym problemem przy użyciu drewna o zbyt dużej wilgotności jest jego intensywne kurczenie się podczas sezonu grzewczego – drewno oddaje wodę do suchego powietrza, co powoduje paczenie, pękanie, rozsychanie się połączeń i powstawanie szczelin. Nawet jeśli w warsztacie drewno wyglądało dobrze, już po kilku miesiącach w mieszkaniu mogą pojawić się widoczne defekty. Wbrew obiegowej opinii, wyższa wilgotność nie chroni drewna przed wysychaniem – jest wręcz przeciwnie: mocno wilgotny materiał dopiero zacznie intensywnie oddawać wodę i tracić stabilność. Z kolei wartości rzędu 26–30% to typowa wilgotność świeżo ściętego drewna, które absolutnie nie nadaje się do produkcji mebli, bo jest wtedy bardzo niestabilne, podatne na grzyby, pleśnie i szybkie uszkodzenia mechaniczne. Moim zdaniem, wiele osób wpada w pułapkę myślenia, że lepiej zostawić drewno „naturalnie wilgotne”, ale takie podejście zupełnie nie sprawdza się w praktyce – szczególnie w ogrzewanych mieszkaniach, gdzie powietrze bywa bardzo suche zimą. Warto zapamiętać, że tylko drewno o wilgotności 8–13% gwarantuje długoletnią trwałość i bezproblemowe użytkowanie mebli, co od lat potwierdzają zarówno polskie, jak i europejskie normy oraz doświadczenia warsztatów stolarskich.