Zawód: Protetyk słuchu
Kategorie: Wkładki uszne i otoplastyka Aparaty słuchowe i systemy wspomagające Dobór aparatów słuchowych
Prawidłowe wskazanie dużej wentylacji jest tu kluczowe, bo efekt okluzji wynika głównie z tego, że przewód słuchowy jest zbyt szczelnie zamknięty wkładką lub obudową aparatu. Kiedy kanał jest „zaczopowany”, własny głos, żucie, chodzenie czy nawet przełykanie powodują silne przenoszenie drgań przez kości czaszki do ucha wewnętrznego. Te niskoczęstotliwościowe dźwięki nie mogą się wydostać na zewnątrz i są uwięzione w zamkniętej objętości przewodu słuchowego – dlatego pacjent słyszy siebie bardzo głośno, dudniąco, jak „w beczce”. Odpowiednio duża wentylacja w wkładce usznej albo w obudowie aparatu wewnątrzkanałowego tworzy rodzaj kanału upustowego, który umożliwia ucieczkę energii akustycznej na zewnątrz i wyrównanie ciśnienia akustycznego w przewodzie. Z mojego doświadczenia, przy typowych niedosłuchach lekkich i średnich, zastosowanie szerokiego kanału wentylacyjnego jest podstawową dobrą praktyką zalecaną w nowoczesnych protokołach dopasowania (np. przy metodach NAL-NL2 czy DSL), właśnie po to, żeby ograniczyć efekt okluzji bez konieczności sztucznego „odchudzania” wzmocnienia w niskich częstotliwościach. W praktyce oznacza to świadomy dobór średnicy i długości kanału wentylacyjnego, czasem zastosowanie tzw. wentylacji szerokopasmowej (open fit) lub powiększenie istniejącego otworu w wkładce. Audioprotetyk, zanim zacznie kombinować z zaawansowanymi ustawieniami w oprogramowaniu, powinien najpierw ocenić mechaniczne dopasowanie wkładki: czy nie jest za głęboka, czy nie ma zbyt małej wentylacji, czy materiał nie blokuje naturalnej objętości przewodu. Standardem jest też, że przy pacjentach bardzo wrażliwych na brzmienie własnego głosu, projektuje się wkładki z możliwie największą wentylacją, jaką pozwala na to stopień niedosłuchu i ryzyko sprzężenia zwrotnego. To jest takie klasyczne, podręcznikowe i jednocześnie bardzo praktyczne rozwiązanie problemu okluzji.