Atrybutem wrażenia słuchowego, za pomocą którego można uszeregować dźwięki na skali od niskich do wysokich, jest
Atrybutem, który pozwala uszeregować dźwięki na skali od niskich do wysokich, jest właśnie wysokość dźwięku. W akustyce i psychoakustyce mówi się, że wysokość jest wrażeniem słuchowym ściśle powiązanym z częstotliwością sygnału akustycznego: im wyższa częstotliwość (np. 4000 Hz), tym wyższe subiektywne odczucie dźwięku, a im niższa (np. 250 Hz), tym dźwięk wydaje się „niższy”. To jest bardzo podstawowe, ale kluczowe pojęcie przy pracy z audiometrią tonalną, dopasowaniem aparatów słuchowych i analizą widma mowy. W praktyce klinicznej bada się próg słyszenia dla różnych częstotliwości, właśnie po to, żeby ocenić, jak pacjent odbiera wysokość dźwięku w całym zakresie pasma mowy i szerszym. Moim zdaniem warto mieć w głowie prosty obraz: oś pozioma na audiogramie to tak naprawdę skala wysokości – od tonów niskich (125–250 Hz) po wysokie (4000–8000 Hz). To, że mówimy „ten pacjent gorzej słyszy wysokie częstotliwości”, oznacza po prostu, że jego wrażenie wysokości w tym zakresie jest upośledzone. W aparatach słuchowych też wykorzystuje się tę wiedzę – na przykład funkcje transpozycji częstotliwości przenoszą informacje z bardzo wysokich częstotliwości (których pacjent nie słyszy) do niższych, gdzie jego próg słyszenia jest lepszy, dzięki czemu subiektywnie odzyskuje część wrażeń wysokościowych. Dobre praktyki w protetyce słuchu wymagają rozumienia, że barwa czy głośność są ważne, ale to wysokość porządkuje dźwięki na osi niski–wysoki. Bez tego trudno sensownie interpretować audiogram czy ustawienia w programie dopasowującym.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo wszystkie podane pojęcia są związane z wrażeniem słuchowym, ale tylko jedno z nich opisuje konkretnie porządkowanie dźwięków od niskich do wysokich. Intuicyjnie część osób myśli o barwie dźwięku, bo kojarzy się ona z „charakterem” dźwięku, tym że pianino brzmi inaczej niż skrzypce przy tej samej nucie. Barwa jednak zależy głównie od widma częstotliwościowego, czyli obecności i rozkładu składowych harmonicznych, oraz od czasu narastania i zaniku dźwięku. To dzięki barwie odróżniamy dwa źródła dźwięku grające tę samą wysokość, ale barwa sama w sobie nie tworzy skali niski–wysoki, tylko raczej „jasny–ciemny”, „metaliczny–matowy” i podobne opisy jakościowe. Podobny błąd myślowy pojawia się przy głośności. Głośność to atrybut związany z poziomem ciśnienia akustycznego, opisywany w decybelach i korygowany krzywymi izofonicznymi. Uporządkować dźwięki według głośności możemy na osi cichy–głośny, ale nie ma to nic wspólnego z tym, czy dźwięk jest niski, czy wysoki. W badaniach audiometrycznych bardzo mocno rozdziela się te dwie cechy: próg słyszenia określa się dla konkretnych częstotliwości (wysokości), a poziom w dB HL kontroluje się osobno. Chropowatość dźwięku natomiast to jeszcze inny parametr psychoakustyczny, związany z modulacją amplitudy i częstotliwości oraz subiektywnym odczuciem „szorstkości” czy „drgania” dźwięku, szczególnie przy modulacjach w zakresie kilku dziesiątek do kilkuset herców. Jest ważna np. w ocenie jakości dźwięku urządzeń elektroakustycznych, ale nie służy do ustawiania dźwięków na skali niski–wysoki. Kluczowym błędem w tych myśleniu jest mieszanie różnych wymiarów wrażenia słuchowego: jeden wymiar opisuje, jak wysoki jest ton (wysokość), inny jak głośny (głośność), jeszcze inny jak brzmi źródło (barwa), a kolejny – jak „gładki” lub „szorstki” jest dźwięk (chropowatość. W dobrej praktyce akustycznej i protetycznej trzeba te pojęcia wyraźnie rozdzielać, bo każde z nich ma inne znaczenie diagnostyczne i inne konsekwencje przy doborze czy ustawianiu aparatów słuchowych.