Audiometria behawioralna BOA to w praktyce bardzo wczesna, orientacyjna metoda oceny słuchu, stosowana głównie u niemowląt i małych dzieci, które jeszcze nie współpracują przy klasycznych testach audiometrycznych. Kluczowe jest tu właśnie to, co mówi poprawna odpowiedź: obserwujemy reakcję dziecka na bodziec akustyczny. Nie mierzymy dokładnego progu słyszenia ani rozumienia mowy, tylko patrzymy, czy dźwięk w ogóle wywołuje jakąkolwiek zauważalną odpowiedź organizmu. Może to być odwrócenie głowy, zastyganie w ruchu, zmiana mimiki, mrugnięcie, poszerzenie źrenic, nagłe przerwanie ssania, zmiana rytmu oddychania, nawet subtelna zmiana zachowania podczas zabawy. W standardach audiologii dziecięcej BOA traktuje się jako badanie bardzo subiektywne, zależne od doświadczenia badającego, dlatego zawsze łączy się je z innymi metodami: otoemisjami akustycznymi (OAE), ABR/BERA, tympanometrią. Moim zdaniem dobrze jest zapamiętać, że BOA odpowiada głównie na pytanie „czy dziecko w ogóle reaguje na dźwięk?” a nie „jakie ma dokładne progi?”. W praktyce klinicznej wykorzystuje się różne dźwięki: szelesty, grzechotki, dźwięki o różnej częstotliwości i natężeniu, ale wynik nadal jest opisowy, jakościowy. To dobra metoda przesiewowa u najmłodszych, wyjściowy krok do dalszej, dokładniejszej diagnostyki słuchu zgodnie z dobrymi praktykami audiologicznymi.
Audiometria behawioralna BOA łatwo myli się z innymi metodami badania słuchu u dzieci, dlatego pojawiają się tu typowe nieporozumienia. BOA nie służy do oceny zdolności rozróżniania mowy u dzieci w wieku szkolnym. U starszych dzieci, które współpracują, stosuje się dużo bardziej precyzyjne testy, jak audiometria mowy, testy rozumienia mowy w szumie, różne listy słowne dostosowane do wieku. W tych badaniach dziecko aktywnie odpowiada, powtarza słowa, wskazuje obrazki. BOA to zupełnie inna bajka – jest pasywna, oparta wyłącznie na obserwacji zachowania, typowo u bardzo małych dzieci, jeszcze przed okresem szkolnym. Częstym błędem jest też myślenie, że BOA pozwala określić dokładny próg słyszenia u dziecka w okresie wczesnoszkolnym. W rzeczywistości ta metoda jest mało czuła i mało dokładna ilościowo; daje tylko orientacyjną informację, że „jakaś” reakcja na dźwięk jest lub jej nie ma. Do wyznaczania progów słyszenia stosuje się audiometrię tonalną w kabinie, a u młodszych dzieci – warunkowaną audiometrię zabawową (VRA, play audiometry), które dają znacznie bardziej obiektywne i powtarzalne wyniki. Kolejne nieporozumienie dotyczy lokalizacji dźwięku. Owszem, podczas BOA można czasem zauważyć, że dziecko odwraca głowę w stronę bodźca, ale nie jest to standaryzowany test lokalizacji. Precyzyjna ocena zdolności lokalizacji wymaga odpowiednio zaplanowanych warunków akustycznych, wielu głośników, określonych poziomów natężenia i częstotliwości. W BOA głównym celem jest samo stwierdzenie obecności reakcji na bodziec akustyczny, a nie analiza kierunkowości słyszenia. Typowy błąd myślowy polega na „przeciążeniu” tej metody – przypisywaniu jej większej dokładności i szerszego zakresu niż ma w rzeczywistości. W praktyce klinicznej BOA traktuje się jako bardzo wstępne, jakościowe badanie obserwacyjne, które musi być uzupełnione innymi, bardziej obiektywnymi testami zgodnie z dobrymi standardami diagnostyki audiologicznej.