Poprawnie wskazane natężenie jest cechą obiektywną dźwięku, bo da się je jednoznacznie zmierzyć przyrządem pomiarowym, niezależnie od subiektywnych odczuć słuchacza. W akustyce mówimy o natężeniu dźwięku jako o ilości energii fali akustycznej przepływającej w jednostce czasu przez jednostkę powierzchni, a w praktyce posługujemy się poziomem natężenia dźwięku wyrażanym w decybelach (dB). Mierzymy to sonometrem albo miernikiem poziomu dźwięku, zgodnie z normami, np. PN-EN czy ISO dotyczących hałasu środowiskowego i ochrony słuchu. Moim zdaniem to jest jedna z kluczowych rzeczy w pracy z osobami z niedosłuchem: trzeba rozróżniać, co jest „na liczbach”, a co tylko wrażeniem pacjenta. W gabinecie protetyki słuchu natężenie wykorzystujemy przy kalibracji audiometru, ustawianiu progów w audiometrii tonalnej oraz przy dopasowaniu aparatów słuchowych, gdzie kontrolujemy maksymalny poziom wyjściowy (MPO), żeby nie przekroczyć bezpiecznego poziomu ekspozycji. W pomieszczeniach badawczych dba się o odpowiednie tło akustyczne, właśnie mierząc poziom natężenia szumu w dB. Dzięki temu wyniki audiometrii są powtarzalne i porównywalne między różnymi ośrodkami, co jest standardem dobrej praktyki. W przeciwieństwie do barwy czy głośności, natężenie pozostaje takie samo, niezależnie od tego, kto słucha, jeśli tylko warunki pomiaru są spełnione. To pozwala nam projektować systemy nagłośnienia, dobierać ochronniki słuchu i aparaty w sposób przewidywalny, a nie „na oko” czy na samo wrażenie pacjenta.
W tym pytaniu chodzi o rozróżnienie między tym, co w dźwięku da się obiektywnie zmierzyć, a tym, co jest tylko odczuciem słuchacza. W akustyce obiektywne są wielkości fizyczne, takie jak natężenie, ciśnienie akustyczne czy częstotliwość. Natężenie dźwięku opisuje energię fali akustycznej i można je dokładnie zmierzyć w decybelach przy użyciu sonometru. To jest fundament przy ocenie hałasu, prowadzeniu pomiarów BHP, ale też przy kalibracji aparatury audiometrycznej. Wiele osób myli głośność z natężeniem. Głośność to wrażenie słuchowe zależne od ucha, wieku, stanu narządu słuchu i nawet od nastroju. Dwa dźwięki o tym samym natężeniu fizycznym mogą być odczuwane jako różnie głośne, szczególnie jeśli różnią się częstotliwością. Dlatego głośność uznaje się za cechę subiektywną, choć oczywiście istnieją modele psychoakustyczne i jednostki typu „sone”, ale to nadal opis wrażenia, nie czystej fizyki. Podobnie barwa dźwięku, czyli to, czy coś brzmi „ciepło”, „metalicznie”, „nosowo” itp., wynika z zawartości harmonicznych i widma częstotliwościowego, ale samo pojęcie barwy odnosi się do percepcji. W dwóch różnych uszach ten sam sygnał może być odbierany inaczej, szczególnie przy niedosłuchach wysokoczęstotliwościowych. Wysokość dźwięku też jest kategorią psychoakustyczną – fizycznie mierzymy częstotliwość w hercach, ale to, czy ktoś powie, że dźwięk jest „wysoki” czy „niski”, to już interpretacja mózgu. Typowy błąd myślowy polega na tym, że skoro coś da się jakoś opisać liczbowo (np. częstotliwość vs wysokość), to automatycznie traktujemy to jako cechę obiektywną. W praktyce w protetyce słuchu i akustyce trzeba twardo oddzielać parametry mierzalne, takie jak natężenie, od wrażeń słuchowych, bo tylko wtedy dobrze interpretujemy wyniki badań audiometrycznych, dobieramy aparaty słuchowe i oceniamy ryzyko uszkodzenia słuchu przy ekspozycji na hałas.