Charakterystyka częstotliwościowa słuchawki aparatu słuchowego rzeczywiście ma kształt częściowo „pofalowanej” linii poziomej, czyli w praktyce mówimy o w miarę wyrównanym paśmie z lokalnymi podbiciami i dołkami. Producent projektuje przetwornik tak, żeby w użytecznym paśmie mowy (mniej więcej 250–6000 Hz, zależnie od typu aparatu) wzmocnienie było możliwie stabilne, bo tylko wtedy możliwa jest precyzyjna regulacja i dopasowanie do audiogramu według metod typu NAL czy DSL. Jednocześnie ze względów konstrukcyjnych i akustycznych nie da się uzyskać idealnie prostej linii – pojawiają się rezonanse obudowy, wkładki usznej, przewodu słuchowego, a także spadki w rejonach, gdzie system ma wbudowane filtry. W pomiarach w sprzęcie typu test box (zgodnie z normą IEC 60118) widać wyraźnie te „pofalowania”: np. lekkie wzmocnienie w okolicach 2–4 kHz, bo tam jest najważniejsza informacja mowy, oraz spadek w wyższych częstotliwościach, żeby ograniczyć szumy i sprzężenia. Z mojego doświadczenia to właśnie rozumienie takiej nieidealnie płaskiej, ale w miarę poziomej charakterystyki pomaga w interpretacji wykresów producenta i w realnym dopasowaniu aparatu – wiemy, że słuchawka nie działa jak idealny, matematyczny filtr, tylko jak rzeczywisty przetwornik z własnymi rezonansami. W praktyce przy regulacji w oprogramowaniu nie „walczymy” o prostą linię na całym zakresie, tylko o taki kształt, który razem z właściwościami ucha pacjenta da jak najbardziej naturalne brzmienie i dobrą zrozumiałość mowy.
W charakterystyce częstotliwościowej słuchawki aparatu słuchowego łatwo ulec złudzeniu, że powinna mieć kształt idealnej linii prostej – poziomej albo mocno narastającej czy wyraźnie opadającej. W teorii brzmi to logicznie: ktoś może pomyśleć, że skoro wysokie częstotliwości są często słabiej słyszalne, to słuchawka powinna mieć stromo rosnącą charakterystykę, żeby je „nadrobić”. Albo odwrotnie, że dla komfortu lepiej byłoby mieć linię opadającą, bo wtedy wysokie tony są spokojniejsze i mniej męczące. Zdarza się też skojarzenie z idealnym urządzeniem pomiarowym, które ma zupełnie płaską, poziomą charakterystykę w całym paśmie – stąd wybór poziomej linii prostej jako teoretycznie najbardziej „profesjonalnej”. Problem w tym, że słuchawka aparatu słuchowego nie jest ani idealnym głośnikiem pomiarowym, ani prostym korektorem częstotliwości. To element konkretnego systemu akustycznego: przetwornik + obudowa aparatu + dźwiękowód lub słuchawka RIC + wkładka uszna + przewód słuchowy pacjenta. Każdy z tych elementów wprowadza własne rezonanse i antyrezonanse, co na wykresie zawsze daje linię lekko „pofalowaną”. Charakterystyka stromo narastająca byłaby bardzo niepraktyczna – aparat stawałby się podatny na sprzężenia zwrotne, wysokie częstotliwości byłyby nienaturalnie wyeksponowane, a mowa brzmiałaby ostro i metalicznie. Z kolei linia wyraźnie opadająca oznaczałaby, że urządzenie de facto tłumi wysokie tony, co jest przeciwne celowi aparatowania, bo właśnie w tym zakresie leży większość informacji spółgłoskowych. Idealnie pozioma linia prosta na całym paśmie też jest nierealna konstrukcyjnie i w zasadzie niepotrzebna – aparaty i tak koryguje się później programowo, zgodnie z normami i metodami dopasowania, a układ akustyczny ucha zawsze wniesie swoje modyfikacje. Dlatego w profesjonalnych danych katalogowych i pomiarach test boxem oczekuje się charakterystyki możliwie wyrównanej, ale z naturalnymi lokalnymi odchyleniami – właśnie w formie częściowo „pofalowanej” linii poziomej, która najlepiej oddaje realne zachowanie słuchawki w paśmie przenoszenia.