W lekkim, jednostronnym niedosłuchu wysokoczęstotliwościowym kluczowe jest takie dopasowanie aparatu, żeby wzmocnić głównie tony wysokie, a jednocześnie jak najmniej zaburzyć naturalne słyszenie tonów niskich i średnich. Aparat ze słuchawką zewnętrzną typu RIC (Receiver In Canal) bardzo dobrze spełnia te wymagania. Przetwornik (receiver) znajduje się bezpośrednio w przewodzie słuchowym, więc można uzyskać szerokie pasmo przenoszenia, dobre wzmocnienie wysokich częstotliwości i jednocześnie zachować stosunkowo otwarte dopasowanie. Dzięki temu minimalizuje się efekt okluzji, który u osób z dobrą słyszalnością niskich częstotliwości jest bardzo dokuczliwy – pacjent nie ma wrażenia zatkanego ucha, własny głos brzmi bardziej naturalnie. W praktyce klinicznej przy lekkich, wysokoczęstotliwościowych ubytkach słuchu zaleca się właśnie otwarte lub półotwarte dopasowanie, zwykle w formie RIC z cienkim wężykiem i otwartą nasadką lub bardzo przewiewną wkładką. Takie rozwiązanie pozwala na tzw. open fitting i wykorzystanie „naturalnej wentylacji” przewodu słuchowego. Z mojego doświadczenia pacjenci z jednostronnym, lekkim niedosłuchem dużo lepiej adaptują się do aparatów RIC niż do klasycznych BTE z pełną wkładką, bo brzmienie dźwięku jest bliższe temu, co znali wcześniej. Dodatkowo nowoczesne systemy RIC oferują zaawansowane algorytmy przetwarzania sygnału, kierunkowe mikrofony i dobrą redukcję hałasu właśnie w zakresie wysokich częstotliwości, co ułatwia rozumienie mowy, szczególnie spółgłosek wysokoczęstotliwościowych (s, f, sz, ś). W zaleceniach doboru aparatów słuchowych (np. według współczesnych wytycznych audioprotetycznych) przy jednostronnym lekkim niedosłuchu odbiorczym wysokotonowym podkreśla się, że priorytetem jest komfort, kosmetyka oraz możliwie otwarte dopasowanie – i dokładnie to zapewnia konstrukcja RIC.
Przy analizie tego typu pytania łatwo wpaść w pułapkę myślenia, że „w zasadzie każdy aparat będzie dobry, byleby wzmacniał dźwięk”. W audioprotetyce tak to jednak nie działa. Przy lekkim, jednostronnym niedosłuchu wysokoczęstotliwościowym najważniejsze są subtelność dopasowania, ograniczenie efektu okluzji i zachowanie jak najbardziej naturalnego brzmienia. Dlatego wybór masywnego, klasycznego aparatu zausznego z wkładką ażurową często nie jest optymalny. Owszem, wkładka ażurowa daje pewną wentylację przewodu słuchowego, ale nadal jest to rozwiązanie bardziej „zamknięte” niż typowy system RIC z otwartą nasadką. W praktyce taka wkładka bywa za ciężka i za bardzo ingeruje w akustykę ucha, szczególnie gdy niskie częstotliwości są jeszcze dobrze słyszane. Pojawia się wyraźniejszy efekt okluzji, a pacjent ma poczucie, że „słyszy przez korek”. Z kolei aparat wewnątrzuszny wydaje się atrakcyjny kosmetycznie, ale przy lekkim, wysokoczęstotliwościowym niedosłuchu jednostronnym może być wręcz przesadą. Konstrukcje ITE czy nawet CIC wypełniają znaczną część przewodu słuchowego, co znowu zwiększa ryzyko okluzji i zaburza naturalną akustykę małżowiny i przewodu. Dodatkowo w małych obudowach trudniej jest uzyskać idealnie otwarte dopasowanie, a sprzężenie zwrotne bywa większym problemem przy próbie wzmocnienia wysokich tonów. To nie znaczy, że takie aparaty są „złe”, ale ich profil zastosowania jest inny – częściej przy większych ubytkach lub specyficznych wymaganiach kosmetycznych. Aparat okularowy to już zupełnie inna historia. Jest to rozwiązanie raczej historyczne albo bardzo niszowe, stosowane głównie przy określonych wadach anatomicznych małżowiny usznej lub przewodu słuchowego, albo gdy pacjent z różnych powodów nie toleruje klasycznych aparatów zausznych. Przy lekkim, jednostronnym wysokoczęstotliwościowym niedosłuchu byłoby to rozwiązanie zdecydowanie nadmiarowe, mało praktyczne i niezgodne z aktualnymi standardami doboru. Typowy błąd myślowy przy tym pytaniu polega na tym, że ktoś kieruje się wyłącznie kształtem obudowy lub wygodą noszenia okularów, zamiast pomyśleć o akustyce: jak bardzo aparat zamyka ucho, czy pozwala na otwarte dopasowanie, jak rozkłada wzmocnienie w paśmie częstotliwości i czy nie pogorszy odczuć pacjenta, który wcale nie ma ciężkiego niedosłuchu. Dobre praktyki w nowoczesnej audioprotetyce mówią jasno: przy lekkich, wysokotonowych ubytkach preferujemy systemy otwarte, lekkie, dyskretne, z przetwornikiem jak najbliżej błony bębenkowej – stąd przewaga rozwiązań typu RIC nad pozostałymi propozycjami w tym pytaniu.