Prawidłowa jest odpowiedź 6÷7 metrów, bo klasyczne badanie akumetryczne szeptem opiera się właśnie na tej odległości jako maksymalnym dystansie, z którego osoba z prawidłowym słuchem powinna zrozumieć szept przy spełnionych warunkach akustycznych. Kluczowe są tu dwie rzeczy: poziom tła akustycznego i geometria pomieszczenia. Standardowo przyjmuje się, że hałas tła nie powinien przekraczać około 35–45 dB SPL w paśmie 0,3–4 kHz, czyli w zakresie najważniejszym dla rozumienia mowy. Jeżeli hałas jest wyższy, zasięg szeptu sztucznie się skraca i wynik badania traci wiarygodność. Moim zdaniem to jest trochę niedoceniane w praktyce – wiele osób robi próbę szeptem w zbyt głośnym gabinecie. Długość pomieszczenia 6–7 m pozwala ustawić badanego i badającego na końcach pokoju i stopniowo zmniejszać odległość, jeśli pacjent nie powtarza poprawnie słów. Dzięki temu możemy w prosty, „łóżkowy” sposób ocenić próg słyszenia mowy bez użycia audiometru. W gabinetach protetyki słuchu takie badanie jest raczej uzupełnieniem, ale w medycynie rodzinnej czy laryngologii bywa nadal użyteczne. Warto też pamiętać o dobrych praktykach: osoba badająca nie powinna widzieć ust badającego (żeby pacjent nie wspomagał się czytaniem z ruchu warg), szept powinien być możliwie stały, nie można podnosić głosu ani artykulacji w sposób nienaturalny. Z mojego doświadczenia ważne jest też, aby w pomieszczeniu nie było silnych odbić dźwięku (dużo gołych ścian), bo wtedy szept „niesie się” inaczej i odległość przestaje być dobrym wyznacznikiem progu słyszenia. Dlatego właśnie wymaga się konkretnej długości pomieszczenia – 6–7 metrów – a nie dowolnego pokoju, w którym akurat jest miejsce.
W tym zadaniu łatwo się pomylić, bo intuicyjnie można myśleć: im dłuższe pomieszczenie, tym lepiej, albo odwrotnie – że wystarczy bardzo mały pokój, skoro i tak można zbliżyć się do pacjenta. Tymczasem w badaniu akumetrycznym szeptem chodzi o powtarzalne, standaryzowane warunki, żeby wynik dało się porównać z normą i z innymi badaniami. Zbyt krótkie pomieszczenie, o długości 3–4 metry, uniemożliwia sprawdzenie, czy pacjent słyszy szept z dystansu uznawanego za prawidłowy. W takiej sytuacji, nawet jeśli badany rozumie szept z maksymalnej dostępnej odległości, nie wiemy, czy jego słuch jest w pełni prawidłowy, czy tylko „w miarę dobry”. To jest typowy błąd myślowy: założenie, że jak „coś tam słyszy”, to znaczy, że jest w normie, bez odniesienia do konkretnych wartości odległości i poziomu dźwięku. Z kolei bardzo długie pomieszczenia, rzędu 11–12 metrów, wydają się atrakcyjne, bo można by badać z większej odległości. Jednak takie odległości nie są przyjęte w klasycznej metodyce akumetrycznej. Przy 11–12 m pojawiają się dodatkowe czynniki zaburzające: silniejsze tłumienie dźwięku w powietrzu, wpływ pogłosu, większa rola charakterystyki kierunkowej głosu badającego. Wynik mógłby sugerować cięższy niedosłuch niż w rzeczywistości, bo większość osób z prawidłowym słuchem nie jest badana ani normowana na tak duże odległości szeptu. W praktyce klinicznej przyjmuje się, że do wiarygodnego badania szeptem potrzebne jest kontrolowane tło akustyczne (35–45 dB SPL w paśmie 0,3–4 kHz) oraz pomieszczenie pozwalające na ustawienie badanych w odległości około 6 metrów, maksymalnie 7. Wszystko, co krótsze, nie daje pełnej skali, a wszystko, co znacznie dłuższe, wychodzi poza przyjęte standardy i normy. Dlatego odpowiedzi wskazujące inne długości pomieszczenia wynikają raczej z myślenia „na logikę”, a nie z oparcia się na opisanych w literaturze zasadach badania akumetrycznego.