Właściwie dobrane elementy anatomiczne w odlewie ucha są kluczowe, bo od nich zależy późniejsza szczelność, retencja i komfort wkładki usznej albo obudowy aparatu. W prawidłowo wykonanym odlewie musimy wyraźnie zobaczyć antihelix, cymba conchae, crus helicis oraz tragus. Te struktury odpowiadają za właściwe zakotwiczenie wkładki w małżowinie i przewodzie słuchowym zewnętrznym, bez nadmiernego ucisku i bez ryzyka wypadania. Antihelix (przeciwskrawek) tworzy wewnętrzną podporę, na której opiera się część małżowinowa wkładki. Cymba conchae, czyli górna część jamy muszli, pozwala na dobre ułożenie większych wkładek, zwłaszcza przy aparatach BTE z indywidualną wkładką. Crus helicis (odnoga obrąbka) jest takim naturalnym „zaczepem”, który stabilizuje wkładkę, szczególnie w konstrukcjach pełnomuszlowych. Tragus (skrawek) i przestrzeń wokół niego są ważne przy prowadzeniu kanału dźwiękowego oraz przy ocenie, czy wkładka nie będzie powodowała podrażnień przy noszeniu okularów, masek, czy słuchawek ochronnych. Moim zdaniem wielu uczniów trochę bagatelizuje dokładne obejrzenie odlewu, a to jest w praktyce standard – każdy technik powinien po zastygnięciu masy kontrolować, czy wszystkie te cztery struktury są czytelne, bez ubytków, pęcherzy i zniekształceń. W dobrych pracowniach protetyki słuchu przyjmuje się zasadę, że jeśli crus helicis albo cymba conchae są niepełne, odlew się powtarza, bo ryzyko złego dopasowania i sprzężenia zwrotnego rośnie. W codziennej pracy przy aparatach BTE, ITE czy CIC takie drobiazgi przekładają się na mniejszą liczbę reklamacji, lepszą izolację akustyczną i po prostu wygodę pacjenta.
W opisach struktur anatomicznych małżowiny usznej łatwo się pomylić, szczególnie gdy nazwy łacińskie są do siebie podobne. Przy ocenie odlewu z ucha zewnętrznego trzeba pamiętać, że interesuje nas głównie małżowina i przewód słuchowy zewnętrzny, a nie elementy ucha środkowego. Dlatego pojawienie się w odpowiedzi membrana tympani, czyli błony bębenkowej, jest od razu sygnałem, że coś jest nie tak. Odlew wkładki nie ma prawa obejmować błony bębenkowej, bo masy wyciskowej nie wprowadza się tak głęboko. W praktyce klinicznej wręcz pilnuje się, aby przed końcem odcinka kostnego przewodu słuchowego założyć odpowiedni tampon ochronny, który zabezpiecza błonę bębenkową. Częstym błędem jest też skupienie się tylko na helix i meatus acusticus externus, czyli obrąbku i samym przewodzie słuchowym zewnętrznym. Oczywiście, te struktury są ważne, ale nie wystarczają do uzyskania stabilnej, dobrze trzymającej się wkładki. Brak dokładnie odwzorowanej cymba conchae lub crus helicis powoduje, że wkładka może się obracać, wysuwać przy mówieniu czy żuciu, a dodatkowo zwiększa się ryzyko nieszczelności akustycznej i powstawania sprzężenia zwrotnego. Kolejna pułapka to mylenie crus helicis z ogólnym pojęciem helix. Obrąbek jako całość jest dość łatwy do uchwycenia w odlewie, ale to właśnie odnoga obrąbka daje ten dodatkowy „punkt zaczepienia”, który w dobrych praktykach otoplastycznych jest traktowany jako standardowy element retencyjny. Z mojego doświadczenia wielu początkujących koncentruje się bardziej na tym, żeby masa „po prostu weszła do ucha”, a mniej na świadomym kontrolowaniu, czy antihelix, tragus, cymba conchae i crus helicis są w ogóle obecne i wyraźne. Tymczasem w profesjonalnych pracowniach odlew bez tych struktur traktuje się jako wadliwy i wymaga on powtórzenia, bo inaczej cała dalsza technologia wykonania wkładki będzie oparta na błędnym kształcie anatomicznym.