Poprawna odpowiedź mówi, że krzywe izofoniczne to inaczej krzywe jednakowej głośności – i dokładnie tak się je definiuje w akustyce i psychoakustyce. Każda taka krzywa pokazuje zestaw par: częstotliwość dźwięku i jego poziom ciśnienia akustycznego w dB SPL, które subiektywnie odbieramy jako tak samo głośne. Czyli np. ton 1 kHz o poziomie 40 dB SPL i ton 100 Hz o poziomie ok. 60 dB SPL mogą leżeć na tej samej krzywej jednakowej głośności, bo ucho ludzkie wymaga wyższego poziomu przy niskich częstotliwościach, żeby wrażenie głośności było podobne. W praktyce te krzywe są podstawą skalowania głośności w fonach i sonach oraz stoją za normą ISO 226, która opisuje charakterystyczne dla człowieka krzywe jednakowej głośności w różnych zakresach częstotliwości. Z mojego doświadczenia w pracy z audiometrią, rozumienie tych krzywych bardzo pomaga zrozumieć, czemu pacjent inaczej reaguje na dźwięki niskie, a inaczej na wysokie, mimo że na audiometrze widzimy podobne wartości w dB HL. Inżynierowie akustycy wykorzystują krzywe izofoniczne przy projektowaniu słuchawek, systemów nagłośnieniowych i aparatów słuchowych, żeby dopasować wzmocnienie do subiektywnej czułości ucha. To też tłumaczy, czemu filtry „loudness” w sprzęcie audio podbijają bas i wysokie tony przy cichym słuchaniu – mają one naśladować właśnie przebieg krzywych jednakowej głośności, tak aby przy niższych poziomach dźwięku wrażenie barwy i głośności było bardziej naturalne i komfortowe dla użytkownika.
Krzywe izofoniczne często są mylone z różnymi innymi wykresami związanymi ze słuchem, dlatego łatwo tu o skrót myślowy. Określenie „krzywe komfortowego słyszenia” sugeruje, że chodzi o zakres poziomów, które są dla ucha przyjemne lub wygodne. W rzeczywistości komfort słuchowy to zupełnie inny temat: wiąże się z progami dyskomfortu, rekrutacją głośności, a w praktyce z zakresem dynamicznym pacjenta. Krzywe izofoniczne nie mówią, czy coś jest komfortowe, tylko czy jest subiektywnie tak samo głośne jak ton odniesienia, najczęściej 1 kHz. Podobnie mylące jest skojarzenie z „krzywymi dyskomfortowego słyszenia”. Progi dyskomfortu (UCL, LDL) wyznacza się w badaniach nadprogowych i zapisuje jako pojedyncze wartości dla częstotliwości, a nie jako krzywe jednakowej głośności. Krzywe dyskomfortu opisują granicę, przy której dźwięk staje się nieprzyjemny lub bolesny, natomiast izofony opisują strukturę percepcji głośności w całym paśmie. Sformułowanie „krzywe różnego poziomu głośności” też jest trochę zdradliwe. Wykres izofoniczny faktycznie zawiera wiele krzywych odpowiadających różnym poziomom głośności, ale każda pojedyncza krzywa reprezentuje jeden stały poziom wrażeń głośności – właśnie dlatego mówimy o krzywej jednakowej głośności, a nie „różnej”. Typowy błąd polega na pomieszaniu tego, co jest mierzone fizycznie (dB SPL) z tym, co odczuwamy subiektywnie (głośność w fonach). Krzywe izofoniczne łączą te dwa światy: pokazują, jaki fizyczny poziom ciśnienia akustycznego trzeba zastosować przy różnych częstotliwościach, aby uzyskać stały, niezmienny poziom wrażenia głośności. W akustyce i audiologii trzymamy się tu jednoznacznego nazewnictwa, zgodnego z normą ISO 226, dlatego poprawne określenie to właśnie „krzywe jednakowej głośności”, a nie komfortu czy dyskomfortu.