Popiskiwanie (sprzężenie zwrotne akustyczne) w aparacie słuchowym zausznym bardzo często wynika z nieszczelności układu: aparat – wężyk – wkładka – przewód słuchowy. Pęknięty wężyk we wkładce usznej powoduje właśnie taką nieszczelność. Dźwięk, który powinien iść kanałem do ucha, „ucieka” na zewnątrz, wraca do mikrofonów aparatu i tworzy klasyczne piski. Z mojego doświadczenia, jeśli wężyk jest stary, zżółknięty, twardy albo widać mikropęknięcia przy króćcu wkładki, to popiskiwanie przy każdym lekkim dotknięciu małżowiny jest wręcz podręcznikowe. W serwisie i w dobrych gabinetach protetyki słuchu standardem jest regularna kontrola stanu wężyka i jego wymiana co kilka miesięcy, szczególnie u osób, które dużo noszą aparat, mają większą potliwość skóry albo pracują w trudnych warunkach. Dobrą praktyką jest też sprawdzenie, czy wężyk nie wysunął się z wkładki lub z kolanka aparatu – nawet częściowe wysunięcie daje podobny efekt jak pęknięcie. Warto pamiętać, że przy podejrzeniu problemów ze sprzężeniem zawsze zaczyna się diagnostykę od elementów mechanicznych: dopasowania wkładki, stanu wężyka, szczelności połączeń, a dopiero później grzebie się w ustawieniach wzmacniacza czy systemów kontroli sprzężenia w oprogramowaniu. Moim zdaniem umiejętność „na oko” rozpoznania zużytego wężyka to jedna z podstawowych praktycznych umiejętności technika czy protetyka słuchu – oszczędza to masę czasu i nerwów pacjenta.
Popiskiwanie aparatu słuchowego zausznego jest klasycznym objawem sprzężenia zwrotnego akustycznego, ale przyczyna nie zawsze jest intuicyjna. Wielu kursantów zakłada, że każda „niedoskonałość” w torze dźwiękowym, jak zbyt mała wentylacja czy zatkany dźwiękowód, automatycznie wywoła piski. W praktyce jest często odwrotnie – elementy, które ograniczają przepływ dźwięku na zewnątrz ucha, raczej zmniejszają ryzyko sprzężenia, a nie je zwiększają. Zbyt mała wentylacja we wkładce usznej może powodować inne problemy: uczucie zatkanego ucha, efekt okluzji, dyskomfort, czasem zmianę charakterystyki przenoszenia niskich częstotliwości. Ale nie jest typową przyczyną popiskiwania. Mniejsza wentylacja oznacza mniej „uciekającego” dźwięku na zewnątrz, więc mniejsza szansa, że ten dźwięk wróci do mikrofonu aparatu. Można dyskutować, czy przy bardzo wysokich wzmocnieniach i specyficznej akustyce małżowiny coś tam się nie pojawi, ale w standardowej praktyce klinicznej to nie jest główny winowajca. Zanieczyszczony filtr mikrofonu z kolei bardziej tłumi sygnał dochodzący do mikrofonu, obniża czułość aparatu, powoduje wrażenie, że aparat gra ciszej, mniej wyraźnie, czasem zniekształca dźwięk. To raczej kierunek w stronę „za cicho” niż „piszczy”. Oczywiście, brudny mikrofon to realny problem serwisowy, ale nie ten, który tłumaczy nagłe, wyraźne sprzężenie zwrotne. Zatkany woskowiną dźwiękowód we wkładce usznej także nie pasuje do obrazu popiskiwania. Taki stan zwykle prowadzi do spadku efektywnego wzmocnienia, pacjent mówi, że „aparat przestał działać” albo „gra jakby przez poduszkę”. Z punktu widzenia akustyki mamy tu raczej dodatkowe tłumienie niż powstawanie pętli sprzężenia. Typowym błędem myślowym jest utożsamianie „jakiegokolwiek problemu z wkładką” z „piszczeniem aparatu”. W rzeczywistości sprzężenie zwrotne wymaga drogi ucieczki dźwięku z kanału słuchowego na zewnątrz, a więc nieszczelności, uszkodzenia wężyka, zbyt luźnej wkładki, źle dobranego rozmiaru czy zbyt dużego otworu wentylacyjnego przy wysokim wzmocnieniu. Warto zapamiętać, że elementy zatykające i tłumiące (brud, woskowina, zbyt mała wentylacja) zwykle redukują energię akustyczną w otoczeniu mikrofonu, a elementy uszkodzone, popękane i nieszczelne – tę energię „wypuszczają” i wtedy zaczyna się koncert pisków.