Prawidłowy wybór twardej wkładki otwartej wynika bezpośrednio z charakteru ubytku słuchu, czyli progów słyszenia w niskich częstotliwościach poniżej 40 dB HL. Przy takiej audiometrii pacjent ma jeszcze stosunkowo dobre słyszenie własnym uchem w basach, a potrzebuje głównie wzmocnienia tonów średnich i wysokich. Otwarta wkładka (z wentylacją / dużym otworem wentylacyjnym) pozwala na swobodny dopływ dźwięków niskoczęstotliwościowych z otoczenia i minimalizuje efekt okluzji – czyli to nieprzyjemne uczucie zatkanego ucha, dudnienia własnego głosu, kroków, przełykania. To jest jedna z podstawowych dobrych praktyk w protetyce słuchu: przy zachowanym słuchu w niskich tonach stosujemy możliwie otwarte dopasowanie. Moim zdaniem w codziennej pracy z pacjentami widać to bardzo wyraźnie – osoby z lekkim lub umiarkowanym ubytkiem w niskich częstotliwościach dużo lepiej akceptują aparat z otwartą wkładką niż z zamkniętą. Twardy materiał daje stabilność akustyczną, łatwiej kontrolować sprzężenie zwrotne, a jednocześnie umożliwia precyzyjne wykonanie odpowiedniego kanału wentylacyjnego zgodnie z zaleceniami producentów aparatów i standardami dopasowania (np. wytyczne dotyczące minimalizacji okluzji i kontroli feedbacku). W praktyce przy takiej audiogramie technik najczęściej wybiera twardą wkładkę z szeroką wentylacją lub nawet konstrukcję półotwartą, bo to kompromis między komfortem a wzmocnieniem. Twarda otwarta wkładka sprawdza się zwłaszcza w klasycznych BTE, kiedy potrzebujemy stabilnego mocowania, dobrej powtarzalności akustycznej i jednocześnie maksymalnego komfortu słyszenia własnym uchem tam, gdzie słuch jest jeszcze prawie prawidłowy.
Wkładki uszne dobiera się zawsze w odniesieniu do kształtu audiogramu, a nie tylko „na oko” pod aparat. Tutaj kluczowe jest to, że próg słyszenia dla niskich częstotliwości jest lepszy niż 40 dB HL, czyli słuch w basach jest jeszcze całkiem przyzwoity. W takiej sytuacji głównym celem jest uniknięcie efektu okluzji i zachowanie możliwie naturalnego dopływu niskich tonów do ucha, a dopiero na to nakładamy wzmocnienie z aparatu w średnich i wysokich częstotliwościach. Zamknięte wkładki, zarówno twarde, jak i miękkie, ograniczają wentylację przewodu słuchowego, zatrzymują dźwięki wewnętrzne (własny głos, żucie, kroki) i bardzo silnie nasilają wrażenie zatkania. To może być akceptowalne przy głębokich ubytkach, gdzie pacjent i tak ma duże problemy z naturalnym słyszeniem, ale przy dobrym słuchu w niskich tonach jest to po prostu męczące i sprzeczne z dobrymi praktykami dopasowania. Z kolei miękkie otwarte wkładki, choć wydają się „wygodniejsze fizycznie”, w przypadku wielu dopasowań dają gorszą stabilność akustyczną, większe ryzyko sprzężenia zwrotnego i trudniejszą kontrolę nad charakterystyką przenoszenia. W standardach dopasowania aparatów słuchowych i w zaleceniach producentów powtarza się jedna zasada: przy zachowanych niskich częstotliwościach stosujemy otwarte lub szeroko wentylowane rozwiązania, a przy większych ubytkach w basach przechodzimy stopniowo w kierunku bardziej zamkniętych wkładek. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś wychodzi z założenia „im bardziej zamknięte, tym mniej sprzężeń i tym lepiej”, albo że miękka wkładka będzie zawsze bardziej komfortowa. W praktyce komfort akustyczny jest ważniejszy niż samo wrażenie miękkości materiału, a właściwa wentylacja i otwartość wkładki są kluczowe dla naturalnego odbioru dźwięku i akceptacji aparatu przez osobę niedosłyszącą.