Jeden z parametrów charakteryzujących głośnik, który jest przetwornikiem elektroakustycznym, to pasmo przenoszenia, czyli zakres
Pasmo przenoszenia głośnika zawsze odnosi się do zakresu częstotliwości, w jakim ten przetwornik elektroakustyczny jest w stanie odtwarzać dźwięk z akceptowalnym spadkiem poziomu, zwykle przyjmuje się np. −3 dB lub −10 dB względem poziomu odniesienia. Mówiąc po ludzku: chodzi o to, od jakiej najniższej częstotliwości (bas) do jakiej najwyższej (sopran, wysokie tony) głośnik gra w miarę równo i bez dramatycznych zniekształceń. W specyfikacjach technicznych producenci podają to jako np. 50 Hz – 20 kHz, czasem z dopiskiem ±3 dB. To właśnie ten zapis mówi, jakie fragmenty widma akustycznego głośnik jest w stanie poprawnie przenieść. Z mojego doświadczenia w elektroakustyce, przy ocenie głośników, aparatów słuchowych czy słuchawek, zawsze patrzy się na pasmo przenoszenia jako na podstawowy parametr jakościowy, obok zniekształceń THD i skuteczności (SPL przy danym napięciu). W praktyce, gdy dobiera się przetwornik do aparatu słuchowego, systemu nagłośnieniowego albo monitora odsłuchowego, analizuje się wykres charakterystyki częstotliwościowej – to nic innego jak graficzne przedstawienie pasma przenoszenia i nierównomierności w tym paśmie. Dobre praktyki branżowe mówią, że przetwornik powinien mieć możliwie szerokie, ale przede wszystkim możliwie równe pasmo, bez dużych dołków i pików, bo to przekłada się na naturalność i zrozumiałość mowy. W audiologii i protetyce słuchu też jest to ważne: aparat słuchowy musi pokrywać zakres częstotliwości istotny dla mowy (mniej więcej 250 Hz – 6 kHz), a charakterystyka częstotliwościowa jest później weryfikowana w pomiarach elektroakustycznych według norm, np. IEC czy ISO. Dlatego właśnie poprawna odpowiedź to zakres częstotliwości, a nie napięcia czy ciśnień – bo pasmo przenoszenia jest zawsze z definicji opisane w hercach, a jego kształt określa, jak dany głośnik „koloruje” dźwięk.
Pasmo przenoszenia w elektroakustyce ma bardzo konkretną definicję i odnosi się wyłącznie do częstotliwości, a nie do napięcia, ciśnienia czy natężenia w sensie zakresu wartości. Typowy błąd myślowy polega na tym, że ktoś widzi na karcie katalogowej głośnika różne liczby: moc w watach, impedancję w omach, poziom ciśnienia akustycznego w dB SPL, a do tego zakres pasma 50 Hz – 20 kHz i miesza te parametry ze sobą. Napięcie elektryczne oczywiście ma znaczenie, bo głośnik zasilamy sygnałem elektrycznym, ale nie mówi się o „paśmie napięć”. Dla napięcia mówimy raczej o dopuszczalnym zakresie zasilania, mocy znamionowej, napięciu maksymalnym, ale to są parametry wytrzymałościowe i energetyczne, a nie pasmo przenoszenia. Podobnie z ciśnieniem akustycznym: głośnik wytwarza określony poziom SPL, np. 90 dB przy 1 W/1 m, ale to jest wartość poziomu, nie zakres w sensie pasma. Możemy mówić o dynamice, czyli różnicy między najcichszym a najgłośniejszym sygnałem, ale to nadal nie jest pasmo przenoszenia. Natężenie dźwięku (w W/m²) też bywa mylone z pasmem, bo kojarzy się z „mocą dźwięku”, jednak w praktyce używa się raczej skali decybelowej niż surowego natężenia i znów – opisujemy poziom, a nie zakres częstotliwości. W akustyce i elektroakustyce, zgodnie z przyjętymi normami i dobrą praktyką, pasmo przenoszenia zawsze zapisuje się w hercach, np. 125 Hz – 8 kHz dla aparatu słuchowego, a jego przebieg przedstawia się jako charakterystykę częstotliwościową. W technice medycznej czy protetyce słuchu ten parametr jest kluczowy dla zrozumiałości mowy i komfortu słyszenia, dlatego tak ważne jest, żeby nie mieszać go z innymi wielkościami fizycznymi. Jeśli więc ktoś utożsamia pasmo przenoszenia z zakresem napięć albo poziomów ciśnienia, to tak naprawdę myli opis częstotliwościowy z opisem amplitudy lub mocy, co prowadzi później do błędnej interpretacji kart katalogowych i wyników pomiarów.