TEOAE to skrót od „Transient Evoked Otoacoustic Emissions”, czyli przejściowe, wywołane otoemisje akustyczne. Kluczowe jest tu właśnie słowo „wywołane trzaskiem”. W badaniu TEOAE do ucha dziecka podaje się krótki, impulsowy bodziec dźwiękowy typu click (trzask), a następnie specjalny bardzo czuły mikrofon w tej samej sondzie rejestruje odpowiedź ślimaka – dokładniej zewnętrznych komórek rzęsatych. Jeśli narząd Cortiego i ucho środkowe funkcjonują prawidłowo, w przewodzie słuchowym zewnętrznym pojawia się bardzo cichy sygnał zwrotny, który analizuje urządzenie. To badanie jest obiektywne, bo dziecko nie musi nic mówić ani reagować, nie ma tutaj żadnego „wciśnij przycisk, gdy usłyszysz dźwięk”. Dlatego TEOAE jest standardem w przesiewowych badaniach słuchu noworodków i małych dzieci – zgodnie z zaleceniami programów wczesnego wykrywania niedosłuchu (np. schemat 1–3–6: przesiew do 1. miesiąca, diagnostyka do 3., interwencja do 6.). W praktyce protetycznej wynik TEOAE pomaga odróżnić niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego: brak emisji przy prawidłowym ABR może sugerować uszkodzenie ślimaka, a brak zarówno TEOAE, jak i ABR – głębsze uszkodzenie drogi słuchowej. Moim zdaniem, znajomość różnic między TEOAE a innymi typami otoemisji (spontanicznymi, produktów zniekształceń nieliniowych, stymulacji częstotliwościowej) jest absolutną podstawą dla każdego, kto pracuje w audiologii i protetyce słuchu, bo od tego zależy poprawna interpretacja wyników i dalsze decyzje kliniczne, np. kierowanie dziecka na ABR, dobór aparatu słuchowego czy kwalifikacja do implantu ślimakowego.
Otoemisje akustyczne to dość szeroka grupa zjawisk i stąd łatwo się pomylić, bo nazwy brzmią podobnie, a jednak opisują zupełnie różne typy badań. W TEOAE kluczowe jest to, że mamy do czynienia z przejściową, krótkotrwałą odpowiedzią ślimaka na bodziec typu trzask – stąd nazwa „transient evoked”. Bodziec jest krótki, szerokopasmowy, a odpowiedź analizuje się w dziedzinie czasu i częstotliwości. To właśnie takie badanie jest standardowo stosowane u noworodków i małych dzieci w programach przesiewowych, bo daje szybki, obiektywny wynik typu „pass/refer” i nie wymaga współpracy ze strony dziecka. Otoemisje spontaniczne to emisje, które powstają w uchu wewnętrznym bez żadnej zewnętrznej stymulacji. Są one ciekawostką fizjologiczną, ale nie są podstawowym narzędziem przesiewowym – występują tylko u części osób z prawidłowym słuchem, więc nie nadają się jako uniwersalna metoda oceny słuchu u dzieci. Otoemisje stymulacji częstotliwościowej (SFOAE) są wywoływane ciągłym tonem o określonej częstotliwości i używane bardziej w badaniach naukowych oraz specjalistycznej diagnostyce, a nie jako rutynowy test przesiewowy noworodków. Z kolei otoemisje produktów zniekształceń nieliniowych (DPOAE) powstają, gdy do ucha podawane są jednocześnie dwa tony o różnych częstotliwościach, a ślimak generuje dodatkowe częstotliwości będące produktami nieliniowości. DPOAE to świetne narzędzie kliniczne, szczególnie do oceny wysokich częstotliwości i monitorowania ototoksyczności, ale to nie jest TEOAE i nie opiera się na trzasku, tylko na dwóch czystych tonach. Typowym błędem myślowym jest wrzucanie wszystkich otoemisji do jednego worka i utożsamianie ich z jedną metodą badania, tymczasem w praktyce audiologicznej ważne jest rozróżnienie rodzaju bodźca (trzask vs tony), typu odpowiedzi i głównego zastosowania klinicznego. W testach przesiewowych u dzieci, gdy mówimy konkretnie o TEOAE, chodzi zawsze o otoemisję wywołaną trzaskiem.