Prawidłowa odpowiedź dobrze oddaje podstawową zasadę maskowania w audiometrii tonalnej przewodnictwa powietrznego. Maskowanie ucha niebadanego jest wymagane wtedy, gdy różnica pomiędzy progami przewodnictwa powietrznego ucha badanego i niebadanego jest równa lub większa od wartości tłumienia międzyusznego (interaural attenuation, IA). Chodzi o to, że dźwięk podany słuchawką na ucho badane może „przeciekać” przez kości czaszki na drugą stronę i w rzeczywistości być słyszany przez ucho niebadane. Jeżeli ta różnica przekroczy wartość IA dla danego rodzaju przetwornika (około 40 dB dla słuchawek nausznych, około 55–60 dB dla słuchawek dousznych insertowych, w niektórych normach nawet więcej), wtedy wynik bez maskowania przestaje być wiarygodny. W praktyce, jeżeli np. próg przewodnictwa powietrznego w uchu prawym wynosi 80 dB HL, a w lewym 20 dB HL, to przy słuchawkach nausznych różnica 60 dB zdecydowanie wymaga maskowania lewego ucha szumem w celu „wyłączenia” go z badania. Moim zdaniem warto od razu w głowie kojarzyć: duża asymetria progów powietrznych + znajomość IA = obowiązkowe maskowanie. Takie podejście jest zgodne z klasycznymi procedurami opisanymi w podręcznikach audiologii i w wytycznych (np. BSA, ASHA – mimo że nazwy są angielskie, zasada jest wszędzie ta sama). Dobra praktyka kliniczna mówi też, żeby zawsze sprawdzać, czy w audiogramie nie pojawiają się „podejrzanie dobre” progi w uchu gorszym przy dużej różnicy między uszami – to często znak, że nie było zastosowanego maskowania i wynik jest zafałszowany przez przesłuch do ucha lepszego.
W audiometrii tonalnej temat maskowania często sprawia problemy, bo miesza się kilka różnych pojęć: szparę powietrzno–kostną, tłumienie międzyuszne i różnice między progami w różnych uszach. Wiele osób intuicyjnie łączy maskowanie tylko z dużą różnicą między przewodnictwem powietrznym a kostnym w jednym uchu, ale to jest tylko część obrazu. Szpara powietrzno–kostna w uchu badanym, większa niż 10 dB, faktycznie jest ważna diagnostycznie, bo sugeruje niedosłuch przewodzeniowy lub mieszany. Jednak sama ta różnica nie jest kryterium do maskowania ucha niebadanego przy wyznaczaniu progów przewodnictwa powietrznego. Tutaj kluczowe jest ryzyko, że bodziec podany do ucha badanego zostanie usłyszany przez ucho przeciwne, czyli mechanizm przesłuchu przez kości czaszki. Podobnie mylące jest patrzenie na relację między przewodnictwem powietrznym a kostnym w uchu niebadanym w kontekście tłumienia międzyusznego – to nie to ucho jest w danym momencie bodźcowane, więc analizowanie tam różnicy AC–BC pod kątem IA nie ma sensu. Tłumienie międzyuszne odnosi się do tego, jak bardzo dźwięk osłabnie, zanim przejdzie z ucha bodźcowanego na stronę przeciwną, a więc porównuje się intensywność bodźca powietrznego w uchu badanym z potencjalnym progiem słyszenia w uchu niebadanym. Kolejny błąd myślowy polega na mieszaniu kryteriów maskowania dla przewodnictwa powietrznego z kryteriami dla przewodnictwa kostnego. Dla kości faktycznie patrzy się na różnice między progiem kostnym ucha badanego a progiem powietrznym lub kostnym ucha przeciwnego, ale to jest inna procedura. Z mojego doświadczenia dobrze jest zapamiętać prostą zasadę: przy przewodnictwie powietrznym interesuje nas różnica między progami AC obu uszu i wartość IA; przy przewodnictwie kostnym – relacje między BC a AC oraz duże asymetrie. Gdy się to uporządkuje, większość „intuicyjnych” błędnych odpowiedzi od razu przestaje brzmieć logicznie, bo widać, że nie odnoszą się do rzeczywistego mechanizmu przesłuchu i standardowych kryteriów maskowania opisanych w audiologii.