Prawidłowa odpowiedź to 1000 Hz, bo właśnie dla tej częstotliwości zdefiniowano wzorcowy ton używany do wyznaczania krzywych izofonicznych (krzywych jednakowej głośności). Historycznie i praktycznie przyjęto, że ton o częstotliwości 1 kHz jest punktem odniesienia dla subiektywnego odczuwania głośności, a poziom głośności w fonach równy jest wtedy poziomowi ciśnienia akustycznego w decybelach SPL. Innymi słowy: jeśli mówimy, że coś ma 40 fonów, to znaczy, że jest odczuwane tak samo głośno jak ton 1 kHz o poziomie 40 dB SPL. To bardzo wygodne w praktyce, szczególnie w audiologii i akustyce aparatów słuchowych. Krzywe izofoniczne (np. znane z normy ISO 226) pokazują, przy jakim poziomie ciśnienia akustycznego dla różnych częstotliwości człowiek subiektywnie słyszy „tak samo głośno” jak ton 1 kHz o zadanym poziomie. Dzięki temu wiemy, że ucho jest najbardziej czułe w okolicy 1–4 kHz, a słabiej reaguje na bardzo niskie i bardzo wysokie częstotliwości. W praktyce, przy projektowaniu i dopasowaniu aparatów słuchowych, uwzględnia się właśnie tę nierównomierną czułość ucha – dlatego krzywe wzmocnienia w algorytmach NAL czy DSL nie są płaskie, tylko częściej podbijają częstotliwości mowy (okolice 1–4 kHz). Moim zdaniem warto też pamiętać, że wszelkie pomiary subiektywnej głośności, badania komfortu słuchowego, a nawet kalibracja poziomów sygnałów testowych w audiometrii tonalnej, w tle opierają się na tym, że 1 kHz jest takim „złotym standardem” odniesienia, zarówno w laboratorium, jak i w gabinecie protetyka słuchu.
W tym pytaniu bardzo łatwo pójść w stronę „intuicji”, zamiast trzymać się przyjętych w akustyce standardów. Krzywe izofoniczne nie są tworzone w oparciu o dowolnie wybraną częstotliwość, tylko o konkretny, umowny wzorzec. Tym wzorcem jest ton o częstotliwości 1000 Hz, czyli 1 kHz. To dla niego zdefiniowano relację między poziomem ciśnienia akustycznego w dB SPL a głośnością w fonach. Jeśli wybierzemy inną częstotliwość, tracimy tę spójność z normami i z praktyką kliniczną. Wskazanie 250 Hz bywa efektem myślenia, że „niższe częstotliwości są przyjemniejsze” albo że bliskość pasma mowy niskiej częstotliwości ma tu znaczenie. Jednak ucho ludzkie jest dużo mniej czułe na 250 Hz niż na 1 kHz, więc używanie 250 Hz jako wzorca kompletnie rozjechałoby skalę głośności i nie byłoby zgodne z ISO 226 ani z typową praktyką audiologiczną. Z kolei częstotliwości 1500 Hz czy 2000 Hz leżą faktycznie w obszarze ważnym dla rozumienia mowy, ale nie są przyjęte jako standard odniesienia. Można spotkać je w różnych testach audiometrycznych, ale nie jako ton referencyjny do definiowania krzywych jednakowej głośności. Typowy błąd polega na założeniu, że skoro ucho jest bardzo czułe w zakresie 1–4 kHz, to każda częstotliwość z tego przedziału nadaje się na wzorzec. W akustyce tak to jednak nie działa – potrzebna jest jedna, jasno ustalona referencja, aby można było porównywać wyniki między różnymi badaniami, gabinetami i urządzeniami. Dlatego wszystkie profesjonalne opracowania, pomiary psychoakustyczne i projektowanie algorytmów w aparatach słuchowych odnoszą się do tonu 1 kHz jako do punktu startowego. Z mojego doświadczenia, gdy się to raz porządnie zrozumie, dużo łatwiej ogarnąć, skąd biorą się skale fonów, sonów i dlaczego ucho „dziwnie” reaguje na basy i wysokie tony przy tych samych dB SPL. W praktyce klinicznej trzymanie się częstotliwości 1 kHz jako wzorca po prostu ułatwia interpretację wyników badań i porównywanie audiogramów w czasie.