Prawidłowa odpowiedź to izofony, bo właśnie tak w akustyce i psychoakustyce nazywamy krzywe jednakowej głośności. Są to wykresy, które łączą punkty o takim samym subiektywnym odczuciu głośności, ale przy różnych częstotliwościach i poziomach ciśnienia akustycznego w dB SPL. Klasyczne krzywe izofoniczne pochodzą z badań Fletchera i Munsona, a obecnie częściej odwołujemy się do znormalizowanych krzywych z normy ISO 226. One pokazują, że ucho ludzkie jest najbardziej czułe w zakresie około 2–5 kHz, a dużo mniej na niskich częstotliwościach, zwłaszcza poniżej 250 Hz. W praktyce, przy doborze aparatów słuchowych czy przy interpretacji audiogramu, świadomość kształtu krzywych izofonicznych pomaga zrozumieć, dlaczego ten sam poziom dźwięku w dB może być odbierany jako różnie głośny w zależności od częstotliwości. Moim zdaniem to jedna z kluczowych rzeczy, żeby nie mylić „natężenia” fizycznego z „głośnością” odczuwaną przez pacjenta. Przy projektowaniu testów audiometrycznych, systemów nagłośnieniowych czy nawet przy ustawianiu kompresji w aparatach słuchowych, inżynierowie i protetycy słuchu biorą pod uwagę właśnie wyniki badań krzywych izofonicznych. To jest dobra praktyka branżowa: nie opierać się wyłącznie na dB SPL, ale patrzeć też na to, jak ucho subiektywnie odbiera dźwięk w różnych pasmach częstotliwości.
Pojęcia użyte w odpowiedziach mogą brzmieć podobnie, ale w akustyce i audiologii mają konkretne znaczenie i tylko jedno z nich jest poprawnie powiązane z krzywymi jednakowej głośności. W tym pytaniu chodziło o tak zwane krzywe izofoniczne, czyli izofony – standardowy termin używany w psychoakustyce oraz w normie ISO 226 do opisu linii na wykresie częstotliwość–poziom ciśnienia akustycznego, które odpowiadają temu samemu subiektywnemu wrażeniu głośności. Błędne odpowiedzi często wynikają z mylenia różnych przedrostków „izo-” z innych dziedzin fizyki. Izotony to określenie stosowane w fizyce jądrowej, opisujące nuklidy o tej samej liczbie neutronów, więc kompletnie nie dotyczy to ani akustyki, ani badań słuchu. Izobary z kolei wiążą się z jednakowym ciśnieniem – ten termin można spotkać w meteorologii (linie jednakowego ciśnienia na mapie pogody) czy w termodynamice, ale nie używa się go do opisu krzywych jednakowej głośności. Izosony brzmią pozornie sensownie, bo kojarzą się z „sonus”, czyli dźwiękiem, ale w literaturze fachowej z zakresu akustyki, psychoakustyki czy audiologii taki termin po prostu nie funkcjonuje. Typowym błędem myślowym jest zgadywanie na podstawie brzmienia słowa zamiast odwołania się do znanych standardów, np. właśnie ISO 226 czy klasycznych wykresów Fletchera–Munsona. W praktyce zawodowej protetyka słuchu czy akustyka warto trzymać się poprawnych, ugruntowanych pojęć, bo od nich zależy poprawna interpretacja danych pomiarowych, projektowanie charakterystyk wzmocnienia aparatów słuchowych oraz zrozumienie, dlaczego pacjent inaczej odczuwa głośność w różnych zakresach częstotliwości.