Prawidłowa odpowiedź to ABR, czyli słuchowe potencjały wywołane z pnia mózgu (Auditory Brainstem Response). Jest to badanie obiektywne, bo nie wymaga współpracy dziecka w takim sensie jak klasyczna audiometria – maluch może spać, a my i tak dostajemy wiarygodne wyniki. Rejestruje się aktywność bioelektryczną drogi słuchowej od ślimaka aż do pnia mózgu po podaniu bodźców dźwiękowych przez słuchawki. Na wykresie widzimy fale I–V, które analizuje się pod kątem progów słyszenia i ewentualnych uszkodzeń na różnych piętrach drogi słuchowej. W praktyce klinicznej ABR jest złotym standardem do oceny głębokości ubytku słuchu u niemowląt i małych dzieci, szczególnie po nieprawidłowym przesiewie słuchu po urodzeniu albo gdy podejrzewamy głęboki niedosłuch odbiorczy. Moim zdaniem każdy, kto poważnie myśli o pracy z małymi dziećmi z niedosłuchem, powinien dobrze rozumieć to badanie, bo na podstawie ABR podejmuje się decyzje o wczesnym protezowaniu słuchu, kwalifikacji do implantów ślimakowych oraz planowaniu rehabilitacji. W dobrych ośrodkach audiologicznych ABR wykonuje się w warunkach ograniczonego hałasu, często w lekkiej sedacji u najmłodszych, zgodnie z zaleceniami towarzystw audiologicznych i pediatrycznych. To właśnie ABR pozwala obiektywnie określić próg słyszenia w dB nHL, co jest kluczowe przy doborze aparatów słuchowych u dzieci, gdzie nie możemy polegać tylko na subiektywnych odpowiedziach dziecka.
W tym pytaniu łatwo się pomylić, bo większość wymienionych badań kojarzy się ze słuchem, ale nie wszystkie nadają się do obiektywnej oceny głębokości niedosłuchu u małych dzieci. Tympanometria jest badaniem bardzo przydatnym, ale ocenia głównie stan ucha środkowego: ruchomość błony bębenkowej, ciśnienie w jamie bębenkowej, obecność płynu wysiękowego. Daje nam informację, czy przewodzenie dźwięku przez ucho środkowe jest prawidłowe, ale nie określa dokładnie progu słyszenia w decybelach. Możemy z niej wnioskować o charakterze niedosłuchu (np. przewodzeniowy przy wysiękowym zapaleniu ucha środkowego), ale nie o jego głębokości w całym paśmie częstotliwości. Próby stroikowe to z kolei badania bardzo proste i raczej orientacyjne. Wymagają współpracy pacjenta i jego subiektywnej oceny, np. gdzie słyszy dźwięk, jak długo go słyszy, po której stronie jest głośniej. U małych dzieci, szczególnie poniżej 3. roku życia, takie testy są zwykle mało miarodajne, bo dziecko nie umie jeszcze wiarygodnie opisać swoich wrażeń słuchowych. Dodatkowo próby stroikowe nie służą do precyzyjnego wyznaczania progów słyszenia dla poszczególnych częstotliwości, tylko do orientacyjnego rozróżnienia między niedosłuchem przewodzeniowym a odbiorczym. Audiometria tonalna jest z kolei świetnym narzędziem u starszych dzieci i dorosłych, ale jest badaniem subiektywnym – pacjent musi reagować na dźwięki, sygnalizować ich słyszenie, utrzymać uwagę przez dłuższy czas. U małych dzieci jest to zwykle nierealne w klasycznej formie badania, dlatego wyniki bywają bardzo zawodne. Typowy błąd myślowy polega na założeniu, że skoro audiometria tonalna jest „podstawowym badaniem słuchu”, to musi się nadawać dla wszystkich grup wiekowych. W praktyce klinicznej do obiektywnej oceny głębokości ubytku słuchu u najmłodszych stosuje się badania obiektywne, takie jak ABR czy otoemisje akustyczne, bo nie wymagają one świadomej współpracy dziecka i pozwalają na wiarygodne określenie progu słyszenia już w pierwszych miesiącach życia. To jest kluczowe, żeby nie opóźniać protezowania słuchu i rehabilitacji, co niestety wciąż bywa problemem, gdy ktoś zbyt mocno polega na badaniach subiektywnych w tej grupie wiekowej.