Prawidłowe jest wskazanie tympanometru, bo to właśnie tympanometr służy do pomiaru impedancji ucha środkowego, czyli w praktyce do badania podatności (compliance) błony bębenkowej i łańcucha kosteczek w zależności od ciśnienia w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Tympanometr generuje sygnał testowy (zwykle ton 226 Hz u dorosłych, u niemowląt częściej 1000 Hz) i jednocześnie zmienia ciśnienie w przewodzie słuchowym, mierząc ilość energii odbitej. Na tej podstawie powstaje wykres tympanogramu typu A, As, Ad, B, C, który jest standardowym narzędziem oceny funkcji ucha środkowego w audiologii i protetyce słuchu. W praktyce klinicznej tympanometria pozwala szybko wykryć wysiękowe zapalenie ucha środkowego, niedrożność trąbki słuchowej, otosklerozę czy przerwanie łańcucha kosteczek. Moim zdaniem to jedno z najbardziej „wdzięcznych” badań: trwa krótko, jest obiektywne i daje bardzo czytelną informację, czy niedosłuch ma komponent przewodzeniowy. W gabinecie protetyka słuchu prawidłowo wykonana tympanometria jest elementem dobrych praktyk przed doborem aparatu, bo pozwala uniknąć dopasowywania aparatu przy aktywnym wysięku czy podciśnieniu w jamie bębenkowej. W większości nowoczesnych pracowni używa się zintegrowanych impedancymetrów, które oprócz tympanometrii wykonują od razu pomiary odruchu z mięśnia strzemiączkowego, co jeszcze lepiej charakteryzuje stan ucha środkowego i drogi słuchowej pnia mózgu.
W tym zadaniu kluczowe jest zrozumienie, że pytanie dotyczy konkretnie pomiaru impedancji ucha środkowego, czyli badania, jak układ błona bębenkowa–kosteczki–jama bębenkowa reaguje na dźwięk przy różnych ciśnieniach w przewodzie słuchowym zewnętrznym. Do tego służy wyłącznie tympanometr, który wykonuje badanie impedancyjne (tymponometrię) zgodnie z przyjętymi standardami audiologicznymi. Częsty błąd polega na wrzucaniu wszystkich badań słuchu do jednego worka i myśleniu, że każde urządzenie „od słuchu” mierzy wszystko. BERA, czyli badanie słuchowych potencjałów wywołanych z pnia mózgu (ABR), jest badaniem obiektywnym, ale dotyczy odpowiedzi bioelektrycznej struktur nerwowych na bodziec akustyczny. Rejestrujemy fale I–V w zapisie EEG i oceniamy próg słuchu oraz przewodzenie wzdłuż drogi słuchowej, a nie impedancję ucha środkowego. To świetne narzędzie do diagnostyki niedosłuchu u noworodków, symulacji czy neuropatii słuchowej, ale nie zastąpi tympanometrii. Audiometr natomiast służy głównie do audiometrii tonalnej i słownej, czyli do określania progów słyszenia przez przewodnictwo powietrzne i kostne oraz rozumienia mowy. Wynikiem jest audiogram, który pokazuje rodzaj i stopień niedosłuchu, ale nie daje bezpośredniego pomiaru impedancji ucha środkowego. Oczywiście z kształtu audiogramu można podejrzewać niedosłuch przewodzeniowy, ale to wciąż tylko pośrednia informacja. Stroik niskotonowy kojarzy się z próbami stroikowymi (Webera, Rinnego, Schwabacha), które są prostymi, subiektywnymi testami przesiewowymi i pomagają odróżnić niedosłuch przewodzeniowy od odbiorczego. To jednak najprostsze narzędzie, bez żadnej obiektywnej skali impedancji i bez możliwości oceny ciśnienia w uchu środkowym. Z mojego doświadczenia najczęstsze nieporozumienie polega na utożsamianiu „badania obiektywnego” z „badaniem impedancyjnym” – tymczasem obiektywne mogą być zarówno BERA, jak i tympanometria, ale tylko tympanometr realnie mierzy parametry mechaniczne i ciśnieniowe ucha środkowego.